Pan Andrzej zastąpił matkę... mrównikowi. Wielki powrót Bubu na wybieg wrocławskiego zoo po miesiącach rozłąki
Przez 5 miesięcy był na każde jego wezwanie. Karmienie co 2 godziny, ogrzewanie i czyszczenie. Andrzej Miozga, opiekun małych ssaków z wrocławskiego zoo wywrócił swoje życie do góry nogami, aby ocalić małego mrównika. Urodził się w październiku ubiegłego roku. Niestety, mimo że nie był pierwszym potomkiem samicy mrównika z wrocławskiego zoo, został odrzucony. - Najważniejsze było, aby zaczął jeść - Andrzej Miozga:
- Na początku to były niewielkie ilości, 10 ml, 15. I to też żeśmy się cieszyli, że je cokolwiek, że nie wypluwa. Karmiony był na początku co 2 godziny, co trzy godziny. I to non stop. Dzień i noc.
- Został tylko etap połączenia z rodzicami i to w zasadzie będzie koniec historii. Od zera do bohatera. No tyle jeszcze, że pokarm pobiera przez smoczek. Próbowaliśmy i tak, i tak ale nie za bardzo mu to wychodzi. Myślę, że najprędzej nauczy się jeść, jeśli będzie z matką albo z rodzicami u góry.
Teraz ważący już prawie 30 kilogramów mały Bubu został przeniesiony na wybieg w Afrykarium, gdzie ma zostać połączony ze stadem.
Mały mrównik nie jest pierwszym wychowankiem pana Andrzeja. Wcześniej odchowywał między innymi małe lemury i inne mniejsze ssaki.
Posłuchaj relacji naszej reporterki Beaty Makowskiej:
Przeczytaj także: Jedna z najmniejszych krów świata we wrocławskim zoo. "Jest wielkości psa"
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


