"Ręce precz od naszej ziemi". Mieszkańcy nie chcą kolejnej kopalni w Górach Izerskich
Mieszkańcy wsi Proszowa i Kwieciszowice, a także sąsiedniej Kłopotnicy nie chcą kolejnej kopalni w Górach Izerskich. Dziś spotkali się z inwestorem i przedstawili swoje racje.
- Nie chcemy kopalni! Nie chcemy kopalni!
- Przyszedłem dlatego, żeby powiedzieć stanowcze "nie" wielkim kapitałom, bo wydaje im się, że oni mogą wszystko, ale muszą brać również nas pod uwagę.
- Zaistniałaby degradacja środowiska i to duża. Będą rozjeżdżone tutaj wszystkie drogi, będzie kurz, pył.
- Jest bardzo niewiele takich prawdziwych wsi, które tutaj zostały. U nas jest jeszcze po prostu sielsko, wiejsko, pięknie anielsko.
Spółka Agrocer, która niedawno kupiła grunty w Kwieciszowicach, jest związana z producentem armatury sanitarnej. Przedstawiciele inwestora nie zostali przez mieszkańców dopuszczeni do głosu, nie chcieli także później komentować całej sprawy.
- Nie będę komentował, bo tutaj nie ma co komentować, jeżeli jedna strona nie ma możliwości przedstawienia koncepcji. Nikt nie buduje kopalni jeszcze. Jestem zbulwersowany, nie znajduje słów.
Na koniec, wyjeżdżając ze świetlicy zostali oni przez mieszkańców obrzuceni jajkami.
W regionie: Cała wieś darła pierze na poduszki i kołdry. W Niedźwiedzicach to sposób na pożegnanie zimy
Degredacja środowiska, brak turystów i szkody górnicze - tego boją się przeciwnicy kopalni
Lokalna społeczność boi się między innymi degradacji środowiska, obniżenia wód gruntowych, szkód górniczych oraz tego, że na Pogórze Izerskie przestaną przyjeżdżać turyści:
- Degradacja środowiska, krajobrazu. My tu nie mamy wodociągów, więc tak naprawdę lej depresji, który by powstał przy 60-metrowej odkrywce, oznaczałby brak wody dla nas. Huk, hałas. Pod tym skaleniem jest uran, są gazy radonowe, więc tak naprawdę ruszyć ten teren to jest dla nas katastrofa ekologiczna i zdrowotna.
W ocenie Rafała Wróblewskiego, prezesa Izerskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej, działalność wydobywcza oznaczałaby trwałą zmianę charakteru regionu:
- Oczywiście my jesteśmy za rozwojem ekonomicznym regionu, ale kopalnia w takiej formie się w ten rozwój nie wpisuje.
Przeciwnicy budowy podkreślają, że obszar ten od lat rozwija się w oparciu o turystykę i walory krajobrazowe, a planowana eksploatacja może zniweczyć ten kierunek. - Kopalnia nie wpisuje się w rozwój zarówno Gminy Stara Kamienica, jak i Gminy Mirsk - mówią włodarze, Mariusz Marek i Andrzej Jasiński:
- Strategia rozwoju naszej gminy oparta jest przede wszystkim na nisko inwazyjnej turystyce. Woleliśmy budować nasz rozwój na agroturystyce, na pensjonatach, niż na tego typu instalacjach.
- Chcemy rozwijać się w kierunku turystycznym. Ludzie dostali sygnał, że możemy tutaj inwestować i to robią. Jedni już zainwestowali, inni czekają na decyzje o warunkach zabudowy, w związku z czym te dwa pomysły na pewno ze sobą nie współgrają.
Na razie ostateczna decyzja dotycząca budowy kopalni jeszcze nie zapadła.
Przeczytaj także: Jest kompromis w sprawie dalszych odwiertów geotermalnych w Legnickim Polu
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


