"Ręce precz od naszej ziemi". Mieszkańcy i samorządowcy nie chcą kopalni w Kwieciszowicach
„Ręce precz od naszej ziemi”, „Kopalnia dziś, skutki na pokolenia” czy „Antoniów mówi nie kopalni” – to hasła, z którymi na czwartkową sesję rady miejskiej przyszli mieszkańcy gminy Mirsk. Do lokalnych władz złożyli też petycję o zablokowanie inwestycji. Chodzi o utworzenie w Kwieciszowicach i Proszowej kopalni skalenia. Prywatny inwestor wykupił tam działki i chce rozpocząć wydobycie kruszywa. Mieszkańcy mówią, że utworzenie wyrobiska to dla nich koniec ciszy i spokoju:
- Nie wyrażamy zgody absolutnie, dlatego, że jesteśmy terenem, w którym już były dwie kopalnie. Przeżyliśmy transport, przeżyliśmy pękające domy.
- Najbliższe zabudowania są około 200 metrów od złoża. Dla nas to oznacza koniec turystyki, koniec zdrowia. A poza tym hałas, pył.
- Chcemy mieć spokój, ciszę i zdrowe środowisko.
W regionie: Zapadnięte groby na cmentarzu w Jaszkowie. Kilkadziesiąt mogił zniszczonych przez odwilż. "Wygląda to przerażająco"
Burmistrz: Nie wszystko zależy od lokalnego samorządu
Zarówno Rada Gminy, jak i burmistrz, także są przeciwni budowie kopalni i robią wszystko, by ją zablokować. Niestety, nie wszystko zależy od nich.
- W różnych działaniach administracyjnych nie zawsze my będziemy mogli tutaj cokolwiek zrobić oprócz wyrażenia swojego stanowiska. Żeby kopalnia powstała, powinien powstać też plan zagospodarowania. Tutaj jest stanowisko rady jednoznaczne. Jest jeszcze taka ścieżka, która trochę nas omija, i te sprawy załatwia się w ministerstwie. I tak naprawdę my wtedy nie mamy nic do powiedzenia - mówi Andrzej Jasiński, burmistrz Mirska.
W ocenie burmistrza to właśnie argumenty środowiskowe mogą przesądzić o przyszłości projektu. Do tego czasu gmina zapowiada konsekwentną obronę interesu mieszkańców i regionu.
Sprawdź też: Major AK odznaczony przez trzech prezydentów RP nie został patronem Izby Pamięci w Prusach. Dlaczego?
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


