Słona woda przez lata zalewała kopalnię. KGHM: Ten problem przechodzi do historii
Od 2021 roku przez blisko 3 lata prezesi "Polskiej Miedzi" udawali, że nie ma problem wycieku słonej wody do wnętrza kopalni Polkowice-Sieroszowice. Ówcześni szefowie koncernu zaprzeczali takim faktom nawet, gdy nasi reporterzy udowodnili, że instalacja hydrotechniczna nie radziła sobie z zagospodarowaniem gigantycznych mas solanki - dlatego słona woda była przepompowywana do zbiornika odpadów poflotacyjnych "Żelazny Most". Ten ma jednak ograniczoną pojemność, a skierowanie wody do Odry groziło katastrofą ekologiczną. Nawet w obliczu takich faktów Mirosław Kidoń, ówczesny wiceprezes KGHM-u, zapewniał, że nie ma żadnych powodów do obaw:
- Wszystkie predykcje, obliczenia, przepływy definitywnie likwidują ryzyko przekroczenia pozwoleń zrzutu czy zagrożenia dla zbiornika "Żelazny Most".
Pisaliśmy o tym: Czy losy kopalni Polkowice-Sieroszowice, Odry i Żelaznego Mostu są zagrożone?
Obecnie przecieki są już niewielkie
3 tygodnie po powyższej wypowiedzi nowi prezesi "Polskiej Miedzi" oświadczyli, że słona woda na dnie kopalni "Polkowice-Sieroszowice" jest największym problemem koncernu od początku stulecia i... zaczęli wyścig z czasem. Dziś przecieki są niewielkie, a wypełnienie "Żelaznego Mostu" słoną wodą udało się zmniejszyć z 14 do 5 milionów metrów sześciennych. - Dzięki pracy wielu zespołów ten problem właśnie przechodzi do historii - podkreśla Remigiusz Paszkiewicz, obecny prezes KGHM:
- Po dłuższym okresie zaniedbań zarząd KGHM-u i cała rzesza współpracowników podjęły projekty, które zminimalizowały praktycznie do zera ryzyko pojawiania się wód kopalnianych. Te projekty zostały dokończone i dzięki temu możemy patrzeć bez ryzyka zalewania kopalń w Polsce.
Jak udało się rozwiązać problem?
Budowa rurociągu o długości prawie 400 kilometrów - od Lubina aż do Bałtyku - a potem stałe pompowanie solanki z dna kopalni Polkowice-Sieroszowice do morza. Między innymi takie rozwiązanie sugerowali eksperci z Politechniki Wrocławskiej 2 lata temu. Problem przecieków z podziemnych pokładów słonej wody do górniczych korytarzy znajdujących się jeszcze głębiej udało się rozwiązać inaczej. - Przez dwa kilometrowe odwierty do pomieszczeń z wodą od góry wtłaczaliśmy specjalną masę uszczelniającą - tłumaczy Mirosław Laskowski, wiceprezes ds. produkcji w miedziowej spółce:
- To są iniekcje z powierzchni do źródła przecieku wody do wyrobisk górniczych. Te iniekcje pozwoliły nam ustabilizować dopływ do wyrobisk górniczych na poziomie około 38,5 metra sześciennego na minutę.
Przed rozpoczęciem takich działań wycieki na dole Zakładów Górniczych "Polkowice-Sieroszowice" były momentami nawet 3 razy większe. Metoda opracowana i zastosowana w "Polskiej Miedzi" rozwiązuje problemy wszystkich kopalń zmagających się z podobnymi zagrożeniami ze strony natury.
Słona woda nad złożami rudy w Zagłębiu Miedziowym to podziemne pozostałości po Morzu Cechsztyńskim sprzed kilku milionów lat.
Przeczytaj też: Wielichowska zastępcą Jarosa, Schetyna w zarządzie. KO wybrała władze na Dolnym Śląsku
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


