Jelcz wraca do Polski. Himalajska wyprawa w drodze do Jeleniej Góry
Wracają spod Everestu do Jeleniej Góry zabytkowym Jelczem. Maciej Pietrowicz i Arkadiusz Peryga starają się dojechać ciężarówką z lat 70. ubiegłego wieku. W 2024 roku dotarli nią w najwyższe góry świata, nawiązując do ekspedycji himalaistów z 1979 roku. Nie było jednak możliwości powrotu – pojazd przez długi czas poruszał się jedynie między Indiami a Nepalem. Powodem były napięcia polityczne i konflikty w regionie, o których mówi organizator wyprawy, Maciej Pietrowicz.
- W Kaszmirze zamach sprawił, że Indie zamknęły granicę z Pakistanem. Chcieliśmy także przekazać pojazd do muzeum, ponieważ pełni on funkcję reprezentacyjną i przypomina o złotej erze polskiego himalaizmu. Rozmowy z rządem Nepalu były już na zaawansowanym etapie, jednak w 2025 roku wybuchła tam krwawa rewolucja.
O przygotowaniach do wyprawy pisaliśmy w tym artykule. Polski Jelcz dotarł na wysokość 5301 m n.p.m., skąd wyruszył w drogę powrotną do kraju przez Chiny.
Przed uczestnikami wyprawy 13 tysięcy kilometrów trasy
O tym, jak radzi sobie zabytkowy pojazd, opowiada kierowca i mechanik Arkadiusz Peryga:
- Auto ma znacznie mniejsze osiągi, mocno dymi i sprawia wrażenie, jakby ciągnęło dodatkowy ciężar, na przykład przyczepę. Na dużych wysokościach porusza się na niskich biegach, a prędkość spada nawet do 30 km/h. Nie było jednak sytuacji, w której silnik odmówiłby posłuszeństwa.
Obecnie Jelcz jedzie przez Chiny. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, uczestnicy wyprawy zaprezentują pojazd podczas górskiego festiwalu „Stary Base Camp”, który może ponownie odbyć się na dziedzińcu Pałacu Sobieszów.
Sprawdź: Rolkostrady za 60 milionów złotych. Rusza planowanie inwestycji w Jakuszycach
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


