Jest nowy rekord. Wyrzucamy ubrania na potęgę

Najwięcej oddano na Starym Mieście, ale wysokie wyniki odnotowano także na Psim Polu, Fabrycznej i Krzykach. Zapytaliśmy mieszkańców stolicy Dolnego Śląska, dlaczego tak łatwo pozbywają się ubrań:
- Nieraz zauważamy, że są zbędne rzeczy, zajmują nam miejsce w szafie, więc po prostu pozbywamy się ich. / W sensie mi się wydaje, że jest jakaś świadomość co do tego recyklingu i odsprzedawania ciuchów, oddawania. Tak samo wiem, że w okolicy u mnie jest miejsce, w którym można oddawać ciuchy, więc ja bardzo uważam zanim wyrzucę.
Jak informuje Ekosystem, nawet 30 procent ubrań oddawanych do PSZOK-ów i punktów SZOT we Wrocławiu mogłoby być jeszcze używane. Zamiast tego trafiają one do przetworzenia na czyściwo lub jako alternatywne źródło energii. Tymczasem są miejsca, gdzie takie rzeczy mogą jeszcze posłużyć innym, o czym mówi Paweł Trawka z wrocławskiej Caritas:
- No w PSZOK-u to są rzeczy, które trafiają teoretycznie na śmieci, najzwyczajniej w świecie. One tam będą co najwyżej wykorzystane na tzw. czyściwo, czyli jako szmaty, po prostu. Natomiast u nas ta odzież będzie służyła jeszcze jako odzież. Jeszcze ktoś z niej realnie skorzysta, człowiek, który się po prostu ubierze i będzie mógł w niej wyjść na miasto.
Wrocławska Caritas każdego roku wspiera ponad tysiąc osób w kryzysie bezdomności, przekazując im około 8 tysięcy sztuk odzieży. A we Wrocławiu od początku zeszłego roku zebrano już ponad 180 ton tekstyliów.
PRZECZYTAJ: Chcą likwidacji obwodów łowieckich we Wrocławiu. "Myśliwi wzmacniają problem, a nie go rozwiązują"
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

