Przyszedł do pracy z siekierą, a wcześniej groził szefowi. Poszło o wypłatę

Siekierezada po lubińsku. 44-letniemu mężczyźnie zabrakło pieniędzy na kontynuowanie alkoholowej imprezy, więc zadzwonił do szefa firmy, w której pracował. Zażądał natychmiastowej wypłaty pensji. - Spotkał się jednak ze stanowczą odmową - relacjonuje asp. Sylwia Serafin z lubińskiej komendy:
- Kiedy w odpowiedzi usłyszał, że otrzyma ją, kiedy zakończy swoje obowiązki, sprawca wysłał do mężczyzny wiadomość, że "pozabija ich wszystkich". Kilkanaście minut później podejrzany pojawił się z siekierą na terenie firmy. Swoją złość wyładował na zaparkowanym samochodzie, a następnie zaatakował kolegę z pracy.
Tylko dzięki błyskawicznej reakcji pokrzywdzonego udało się uniknąć tragedii. Załoga obezwładniła napastnika do czasu przyjazdu policji. Podczas pierwszego badania alkomat pokazał 1,2 promila w wydychanym powietrzu. Mężczyźnie - to 44-latek z Legnicy - grozi nawet 20 lat więzienia. Będzie odpowiadał za groźby karalne, uszkodzenie mienia i usiłowanie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Sąd na podstawie zebranego materiału dowodowego przychylił się do wniosku śledczych i aresztował 44-latka na 2 miesiące.
Przeczytaj też: Zatrucie chemiczne przy Gazowej. Worki z niebezpiecznymi odpadami przez tydzień zalegały w mieszkaniu zmarłego
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

