Nie mogą remontować domów czy postawić płotu. Wszystko przez plany konserwatora zabytków
Nie mogą remontować swoich domów ani nawet postawić płotu. Wszystkie prace budowlane we wsi Ostaszów koło Przemkowa zostały wstrzymane. To dlatego, że Wojewódzki Dolnośląski Konserwator chce wpisać całą wieś do rejestru zabytków. Wieś położona niedaleko Przemkowa powstała w latach 30. XX wieku. Świetnie zachowane, poniemieckie domy mają dziś swoich właścicieli, którzy od dekad dbają o nie z szacunkiem do historii.
Mieszkańcy mówią planom konserwatora stanowcze "nie". Twierdzą, że wystarczy obecna forma ochrony, jaką już są objęte poniemieckie zabudowania. Boją się kolejnych obostrzeń i wymogów, bo już teraz - ich zdaniem - prowadzenie jakichkolwiek inwestycji na terenie tej wsi jest wyzwaniem. Podkreślają, że nie są przeciwni ochronie zabytków, ale nie zgadzają się, by działa się ona ich kosztem:
- Jakoś na razie dawaliśmy radę, ale jak konserwator obejmie to, no to...
- Konserwator prawie na żadne pytanie nie umiał odpowiedzieć: dlaczego, co i jak.
- Powiedział, że na to nie ma funduszy, każdy z własnej kieszeni musi to robić. Chyba połowa domów tu będzie wystawiona na sprzedaż, bo nikogo nie będzie stać na jakieś prace remontowe.
Sprawdź też: We Wrocławiu będzie Plac Pokutnic? Radni będą głosować w sprawie pomysłu mieszkańca
Konserwator: Nie demonizowałbym wpisu do rejestru zabytków
Daniel Gibski, Wojewódzki Dolnośląski Konserwator Zabytków, w rozmowie z Radiem Wrocław podkreślił, że nie zamierza wycofać się z podjętych działań, ponieważ wieś w jego przekonaniu zasługuje - z uwagi na swoje walory historyczne - na objęcie ścisłą ochroną. Zapewnia też, że dla samych mieszkańców niewiele się zmieni:
- Absolutnie bym nie demonizował wpisu do rejestru zabytków. Wieś zasługuje na ochronę konserwatorską w formie ścisłej, czyli w formie wpisu do rejestru zabytków. Nie ma wątpliwości, że jest to zespół wyjątkowy i chyba jedyny tego typu zachowany na Dolnym Śląsku.
Cała procedura wpisania układu ruralistycznego wsi wciąż się toczy. Jak poinformował Daniel Gibski, sprzeciw mieszkańców został włączony do dokumentów w trwającym postępowaniu. Podkreślił też, że mieszkańcy będą mogli odwołać się od wydanej decyzji. Mieszkańcy zapowiadają, że jeśli procedura wpisania wsi do rejestru zabytków nie zostanie wstrzymana, to przyjadą z transparentami przed siedzibę Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków we Wrocławiu. Jeśli będzie trzeba, pójdą też do sądu.
W regionie: Za miliony złotych zbudują trasę dla rowerów. Połączy trzy dolnośląskie gminy
Burmistrz stoi po stronie mieszkańców
Mieszkańcy twierdzą, że działania konserwatora mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego - nie będzie ich stać na dokonywanie remontów według jeszcze bardziej rygorystycznych wytycznych, więc zabudowania z czasem popadną w ruinę. Murem za mieszkańcami stoją radni i burmistrz miasta Przemkowa - Jerzy Szczupak:
- Obecna ochrona konserwatorska, a Ostaszów jest objęty taką ochroną, jest w zupełności wystarczająca i pomysły, żeby wpisać całą wieś uważam za bardzo szkodliwe i nieliczące się z ludźmi tam mieszkającymi. Już teraz praktycznie w sprawie każdego remontu, inwestycji wymagana jest opinia konserwatorska i dostosowanie się do jego zaleceń. W tym momencie idziemy za daleko. Po prostu cała wieś stałaby się zabytkiem.
Jak informuje burmistrz Przemkowa zaproponowano alternatywne rozwiązanie - ochronę układu wsi poprzez zapisy w planie miejscowym gminy Przemków. Według burmistrza taki zabieg uchroni zabytkowy układ wsi, a jednocześnie pozwoli uniknąć rygorystycznych obostrzeń obowiązujących przy wpisaniu do rejestru zabytków.
Posłuchaj materiału Karoliny Bieniek, reporterki Radia Wrocław:
PILNE: 30 odwołanych pociągów i duże opóźnienia. Poważna awaria na kolei we Wrocławiu
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


