Tapczan szuka nowego domu. Pies przez pół roku nie był wypuszczany z pokoju
Blisko rok w czterech ścianach. Bez spacerów, bez słońca, na półmetrowej smyczy, brodząc we własnych odchodach. Tak wyglądało życie tego psa. Imię otrzymał od wolontariuszy z jednego z dolnośląskich gospodarstw, którzy go uratowali. Został nazwany Tapczanem, bo do niego był uwiązany.
O losie psa wrocławską Ekostraż poinformowali sąsiedzi mężczyzny, który w tak koszmarnych warunkach przetrzymywał zwierzę. Okazało się, że konieczne było szybkie leczenie, bo Tapczan był nie tylko zaniedbany, zapchlony i skrajnie zarobaczony, ale także miał poważną infekcję na pysku. Inspektorzy zdecydowali o odebraniu psa i po wyleczeniu chcą znaleźć mu nowe, bezpieczne lokum.
Teraz pies odzyskuje wiarę w ludzi. Z ciekawością towarzyszy człowiekowi w codziennym życiu. Ma w sobie mnóstwo ciepła i jeszcze więcej chęci, żeby wreszcie być czyimś ukochanym psem.
Podczas interwencji okazało się, że w sąsiednim mieszkaniu podobny los spotkał innego psa. Ten był przywiązany do pieca kaflowego, dlatego został nazwany Kaflem. Oba psy czekają już na nowe domy.
Przeczytaj też: Jeleń stał się atrakcją kłodzkiego osiedla. Mieszkańcy nadali mu nawet imię!
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


