Chcą rozliczyć odpowiedzialnych za ekologiczną tragedię. Pokojowa pikieta przy Zaporze Pilchowickiej
Ekolodzy, naukowcy, urzędnicy i lokalni politycy pikietowali przy Zaporze Pilchowickiej. Uczestnicy domagają się odpowiedzi, kto jest winny tragedii, po której wyłowiono 21 ton śniętych ryb, a do tej pory nie można zbliżać się do koryta rzeki Bóbr. Organizatorem wydarzenia było Towarzystwo Przyrodnicze Rojst. O celach pikiety mówi jej organizator z Towarzystwa Przyrodniczego Rojsty, Marcin Brzykcy:
- Napisaliśmy petycje, w której są nasze postulaty. To, żeby przeprowadzić dochodzenie, kto zawinił i te osoby ukarać, czy wszystkie procedury zostały dopełnione, ale też, żeby była ścisła współpraca między Ministerstwem Środowiska a Ministerstwem Infrastruktury w kwestiach gospodarowania zasobami wodnymi i żeby właśnie odejść od tych zbiorników zaporowych, które katują te rzeki.
Prokuratura Rejonowa w Lwówku Śląskim od tygodnia prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Towarzystwa przyrodnicze i organizacje ekologiczne zapowiadają, że będą zabiegać o nagłośnienie sprawy i rozliczenie osób odpowiedzialnych za to, co wydarzyło się na Bobrze. Mówią jeden z uczestników pikiety, Dariusz Brzeski i Natalia Zając z Towarzystwa Przyrodniczego „Rojsty”:
- Ważne jest czystość środowiska dla wszystkich istot. Jestem zaszokowany tym, jak te osady są od czasu katastrofy ekologicznej, jakim był Bóbr przez 30-40 lat systemu przemysłowego Celwiskozy był w ogóle tajemnicą.
- Bagatelizowane problemy, też są problemy z nakładaniem kar na osoby, które dopuszczają się przestępstw przeciwko przyrodnie.
Jak potwierdziło kierownictwo spółki Tauron Ekoenergia, prowadzone są badania zawartości osadów dennych. W piątek Państwowa Straż Pożarna przeprowadziła pomiary promieniowania. Wyniki nie wykazały przekroczeń norm.
Przeczytaj także: Bardzo silny wstrząs w Zagłębiu Miedziowym
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


