Śląsk przegrywa w sparingu na zgrupowaniu w Turcji

Piotr Pietraszek | Utworzono: 2015-01-28 16:10 | Zmodyfikowano: 2015-01-28 16:11
A|A|A

Mecz z wicemistrzem Bułgarii i aktualnym liderem tamtejszej ekstraklasy podopieczni Tadeusza Pawłowskiego rozegrali w miejscowości Manavgat, ok.10 km od Side, gdzie zespół WKS-u przebywa na zgrupowaniu. W sparingu z CSKA nie zagrali Piotr Celeban, Mariusz Pawelec i Flavio Paixao, którzy narzekali ostatnio na drobne urazy. W wyjściowej jedenastce znalazł się tylko jeden nowy zawodnik - Peter Grajciar. Pozyskany zimą 31-letni Słowak ma zastąpić w roli lidera środka pola - Sebastiana Milę. 

Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem wyrównanej gry i niewielu sytuacji strzeleckich. Problemy z ich stwarzaniem mieli głównie wrocławianie. W trzeciej minucie wybitą przez rywali piłkę przejął przed polem karnym Grajciar, ale niecelnie strzelił na bramkę CSKA. Potem Śląsk miał kilka rzutów rożnych i wolnych, z których posyłał piłkę w pole karne. Sytuację wyjaśniali jednak za każdym razem obrońcy i bramkarz bułgarskiej drużyny.

Po 20 minutach coraz groźniej zaczęli atakować piłkarze CSKA. Mariusz Pawełek najpierw obronił dwa strzały rywali, ale w 34. minucie musiał wyciągać piłkę z siatki. Rywale pokazali Śląskowi jak wykonywać stałe fragmenty gry. Po rzucie rożnym i strzale Marquinhosa lider bułgarskiej ekstraklasy objął prowadzenie. W końcówce pierwszej odsłony wrocławski bramkarz śmiałą interwencją uratował swój zespół od utraty drugiego gola.

W przerwie trener Pawłowski dokonał 8 zmian. Na boisku po zmianie stron pozostali jedynie Lukas Droppa, Krzysztof Danielewicz i Tomasz Hołota. Ten ostatni przejął od Marco Paixao opaskę kapitańską.

Śląsk po przerwie zaprezentował się znacznie lepiej. Wrocławianie zaczęli wreszcie stwarzać sytuacje strzeleckie. Dużo ożywienia w szeregi wicelidera ekstraklasy wniósł zwłaszcza Andrei Ciolacu. To właśnie rumuński napastnik oraz kolejny z graczy wprowadzonych po przerwie - Bartosz Machaj, mogli doprowadzić do wyrównania. Ten drugi w 48. minucie swoją centrą omal nie zaskoczył bramkarz CSKA. W samej końcówce spotkania, rozgrywanej w strugach deszczu, napór wrocławian jeszcze przybrał na sile. Bliski szczęścia był Ciolacu. Najpierw jego strzał obronił Yassine El Kharroubi, a chwilę później piłka po zagraniu Rumuna trafiła w rękę rywala lecz sędzia nie odgwizdał rzutu karnego. W 81. minucie piłka wpadła do bramki, po tym jak Milos Lacny przedłużył zagranie Szymona Przystalskiego. Gol nie został jednak uznany, gdyż zdaniem arbitra Słowak był na pozycji spalonej. Desperackie ataki Śląska zakończyły dwa strzały z dystansu: Danielewicza i Kamila Dankowskiego. Oba jednak zostały obronione przez golkipera CSKA.

Trzecim i ostatnim sparingpartnerem piłkarzy Śląska w Turcji będzie Rheindorf Altach. Wrocławianie z trzecim zespołem austriackiej Bundesligi zagrają 31 stycznia.

Śląsk Wrocław - CSKA Sofia 0:1 (0:1)
Bramka: Marquinhos 34

Śląsk Wrocław:
(I połowa) Mariusz Pawełek - Paweł Zieliński, Tomasz Hołota, Lukas Droppa, Dudu Paraiba - Mateusz Machaj, Krzysztof Danielewicz, Tom Hateley, Peter Grajciar, Robert Pich - Marco Paixao.
(II połowa) Jakub Wrąbel - Konrad Kaczmarek, Szymon Przystalski, Tomasz Hołota, Krzysztof Ostrowski - Krzysztof Danielewicz, Lukas Droppa - Bartosz Machaj (78 Maciej Pałaszewski), Andrei Ciolacu (90 Mariusz Idzik), Kamil Dankowski - Milos Lacny.

CSKA Sofia:
Maksims Uvarenko (46 Yassine El Kharroubi) - Apostoł Popow (46 Wencisław Wasilew), Denys Pryczynenko (46 Christian Supusepa), Płamen Kraczunow, Tonci Kukoč - Stephen Sunday (46 Mario Brkljaca), Toni Silva, Nemanja Milisavljević, Marquinhos (46 Boris Gałczew), Juan Felipe - Stefan Nikolić (46 Sergiu Bus).

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama