PGE Turów rzutem na taśmę wygrywa z Telenetem!

Bartosz Tomczak | Utworzono: 2015-01-28 22:27 | Zmodyfikowano: 2015-01-28 22:29
A|A|A

Przez pierwsze sześć minut spotkanie miało wyrównany przebieg. Telenet prowadził 15:14. Końcówkę inauguracyjnej kwarty na swoją korzyść rozstrzygnął jednak PGE Turów. Mistrzowie Polski zaliczyli wtedy serię 13:4. Opierali swoją grę głównie o łatwe dostawanie się na linię i wejścia pod kosz. Po jednym z nich swój ósmy punkt zdobył Mardy Collins, a dolnośląski zespół prowadził pięcioma „oczkami”. Było to przedostatnie trafienie w pierwszej odsłonie. Ostatnim była trójka Vlada Moldoveanu. Turów prowadził 27:19.


Rywale nie zamierzali jednak wywiesić białej flagi, tym bardziej, że mieli w pamięci zeszłotygodniowy pogrom w Zgorzelcu (przegrali 28 punktami). Szybko udało im się doprowadzić do remisu. Już po niespełna trzech minutach drugiej kwarty było 29:29. Na szczęście Turów nie pozwolił Telenetowi na więcej. Seria 9:2 wywindowała dolnośląską drużynę na prowadzenie 38:31. Pięć punktów w czasie tej niespełna trzyminutowej passy zdobył Damian Kulig. Potem, dokładnie przez 148 sekund żadna ze stron nie potrafiła umieścić piłki w koszu. W końcu zrobił to Mateusz Ponitka, trafiając za trzy (jego 6 punkt w meczu). Nadal jednak lepszy był Turów 38:34. Belgijskiej drużynie do końca kwarty wpadła jeszcze jedna trójka, ale Mistrzowie Polski trzymali ich na dystans, dzięki czemu schodzili do szatni z korzystnym wynikiem 43:37.


Po powrocie na parkiet mecz nabrał rumieńców. W trzeciej kwarcie lepiej grali gospodarze. Co prawda jeszcze po trzech i pół minutach tej odsłony Turów prowadził 52:44 – za trzy trafił Mardy Collins – ale Telenet zaczynał dochodzić do głosu. Kolejny celny rzut Collinsa – tym razem za dwa – dał dolnośląskie drużynie trochę oddechu. Na cztery minuty przed końcem kwarty było 57:51 dla Turowa. Wtedy Ostenda rozwinęła skrzydła. Gospodarze pozwolili Turowowi na jedynie trzy punkty. Sami zdobywali je seryjnie. Udane wejście pod kosz Mateusza Ponitki na mniej niż dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty sprawiło, że Telenet wrócił na prowadzenie 58:57. Tę część meczu rzutem równo z syreną skończył Antoine Pierre Gillet. Jego trójka (był 3/3 zza łuku) przypieczętowała serię belgijskiej drużyny 13:3 i Ostenda prowadziła 64:60.


Czwartą kwartę otworzył Mateusz Ponitka. Jego rzut z półdystansu podwyższył przewagę Telenetu o dwa punkty. Turów za chwilę zmniejszył straty. Po celnej trójce Damiana Kuliga było tylko 66:68. Mistrzowie Polski zbliżyli się do rywali jeszcze bardziej na niespełna cztery minuty przed końcem. Po dwóch celnych osobistych Mardyego Collinsa, zgorzelczanie przegrywali zaledwie 69:70. Telenet odpowiedział na to dwoma wejściami pod kosz. Najpierw udany wsad wykonał Jared Berggren, a potem były gracz Turowa, J.P. Prince zaliczył udaną akcję 2+1. Zgorzelczanie przegrywali 71:75 na trzy minuty przed końcem. Mistrzowie Polski wciąż walczyli i choć w pewnym momencie sytuacja wydawała się beznadziejna, udało im się odwrócić losy meczu! Jeszcze na 37 sekund przed końcem po trafieniu J.P. Prince'a było 79:74 dla gospodarzy. Trener Miodrag Rajković poprosił wtedy o czas i natchnął swoich zawodników. Dwa osobiste trafił Michał Chyliński, a już w kolejnej akcji Turów wymusił na rywalach stratę piłki, co wykorzystał Filip Dylewicz zdobywając łatwe punkty. Dolnośląski zespół przegrywał wtedy tylko 78:79, a do końca meczu było mniej czasu niż wynosi zegar akcji. Goście musieli ratować się przewinieniem. Zgorzelczanie sfaulowani Dusana Djordjevicia licząc, że ten spudłuje z linii osobistych choć raz. Pomylił się dwukrotnie! Piłkę zebrał Mardy Collins i w pojedynkę zamierzał zadecydować o losach meczu. Rzucił i...trafił! Na sekundę przed końcem zdobył swój 28 punkt w spotkaniu i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. Telenet próbował jeszcze rzutu rozpaczy ale próba Guy'a Muya okazała się nieudana. Turów wywiózł ostatecznie z Ostendy zwycięstwo 80:79.

Telenet Ostenda - PGE Turów Zgorzelec 79:80 (19:27, 18:16, 27:17, 15:20)

Punkty dla Telenetu: Prince 19, Boukichou 11, Berggren 10, Ponitka 10, Djordjevic 9, Gillet 9, Muya 7, Wilkinson 2, Marnegrave 2,

Punkty dla PGE Turowa: Collins 28, Kulig 14, Chyliński 8, Moldoveanu 7, Zigeranović 7, Dylewicz 6, Taylor 4, Wright 4, CZyż 2

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama