Teatr Polski we Wrocławiu sceną narodową? (POSŁUCHAJ)

Michał Hamburger, Monika Jaworska | Utworzono: 2015-06-29 10:01 | Zmodyfikowano: 2015-06-29 10:06
A|A|A

Zdjęcia: Teatr Polski we Wrocławiu

Przede wszystkim zmiana wpłynie na zwiększenie budżetu. Krzysztof Mieszkowski podkreśla, że teatry narodowe mogą sobie w roku pozwolić na kilkanaście premier. Wrocławianie oglądają ich ledwie kilka. W najbliższym czasie to się powinno zmienić - uważa Mieszkowski:

Szef Teatru Polskiego sugeruje marszałkowi województwa, kto powinien zająć jego miejsce. Do urzędu wpłynęło oficjalne pismo z teatru. Kandydatką aktualnego szefa jest menadżer kultury Izabela Duchnowska. Sprawa jest jednak w zawieszeniu od lutego.

- Pani minister, pan marszałek i ja powinniśmy się porozumieć w tej sprawie. Teatr ma sukcesy niezwykłe zupełnie. Bardzo też trudno być może organizatorom w urzędzie marszałkowskim zaakceptować osobę kobiety na stanowisku dyrektora. Ale myślę, że trzeba przede wszystkim doprowadzić do zmiany struktury finansowej teatru.

Sytuacja w Teatrze Polskim od tygodni jest bez zmian - po ustaleniach z ministerstwem kultury Krzysztof Mieszkowski miał zrezygnować z funkcji i pozostać w placówce na stanowisku dyrektora artystycznego. Porozumienie podpisano, ale do tej pory nic się nie wydarzyło.

ZOBACZ, POSŁUCHAJ: "Wycinka" Teatru Polskiego podbiła Chiny

Aktorzy Teatru Polskiego jeszcze nie mają wakacji. 4 lipca "Wycinka" w reżyserii Krystiana Lupy otworzy prestiżowy festiwal w Awinionie. Na przełomie lipca i sierpnia "Dziady" w reżyserii Michała Zadary zostaną wystawione w Chinach. Z kolei na początku sierpnia "Burza"

Cała rozmowa z Krzysztofem Mieszkowskim poniżej:

Cz. I

Cz. II

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Michał Żebrowski
2016-02-15 12:07:04
z adresu IP: (83.10.xxx.xxx)
Ocena: -1
Dlaczego Teatr 6. Piętro nie wziął i nie bierze publicznych dotacji, nie błaznuje, wystawia klasykę i jeszcze zarabia. Tymczasem we Wrocławiu biorą ponad 10 mln państwowej dotacji, nie starcza im na pensje i premiery, a jeszcze muszą reklamować się żenującym skandalem. Gdyby Krzysztof Mieszkowski, dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu robił skandal za swoje, żaden minister nie miałby pretekstu do interwencji. A tak musi teraz wytłumaczyć czy skandalizujące przedstawienie, aby na pewno pasuje do 10 mln złotych dotacji od podatników jaką co roku otrzymuje. Pieniądze te mają służyć finansowaniu „działalności misyjnej”, czyli wystawianiu bardziej ambitnych, rzekomo z definicji deficytowych sztuk. Tymczasem to sami autorzy wrocławskiego spektaklu nakręcali spiralę emocji. Najpierw plakatem z dziewczyny z ręką w majtkach (taką fotkę od razu zbanowałby Facebook) A potem dostarczając dziennikarzom niskich lotów sensacji, że w przedstawieniu wystąpią aktorzy porno, a na scenie odbędzie prawdziwy seks. Seksu na żywo nie było, porno aktorzy byli tylko tłem. Tylko afera jest prawdziwa.
~orle
2015-07-01 16:30:05
z adresu IP: (89.64.xxx.xxx)
Ocena: 347
Kasa, misiu kasa... Scena narodowa to pieniądze prosto z ministerstwa wszystko jest jasne...
Reklama