Święta wojna dla Anwilu. Śląsk przegrał aż 69:86

Bartosz Tomczak | Utworzono: 2016-03-06 19:47 | Zmodyfikowano: 2016-03-06 19:47
A|A|A

fot. wks-slask.pl

Trener Emil Rajković dał dziś szansę kilku młodym zawodnikom. Swój debiut w Ekstraklasie zaliczył Filip Pruefer (w trzeciej kwarcie wszedł także inny debiutant - Maciej Krakowczyk). Niespełna 20-letni koszykarz kiedy pojawił się na parkiecie w pierwszej kwarcie to od razu zdobył punkty spod kosza. Po jego rzucie Śląsk przegrywał 8:14 a do końca inauguracyjnej odsłony pozostawało niespełna 5 minut. Co działo się wcześniej?

Anwil osiągnął przewagę dzięki grze Davida Jelinka i Bartosza Diduszko. Z 14 pierwszych punktów dla gości ta dwójka zdobyła 12 „oczek”. Obaj trafili po jednej trójce. Czech miał pięć punktów, Diduszko siedem.

Najwięcej punktów po pierwszej kwarcie miał jednak Danilo Andjusic – 9 – na 100% skuteczności przy zaledwie dwóch rzutach za dwa. Pozostałe pięć zdobył z linii wolnych. Śląsk przegrywał z Anwilem 18:26.

Kolejna odsłona zaczęła się znów od szybkiego Anwilu, choć z niespodziewanej strony. Robert Tomaszek zdobył cztery punkty w pomalowanym i Śląsk był gorszy 18:30. Trener Emil Rajković od razu poprosił o czas. Na kolejną taką przerwę czekaliśmy… minutę. Po tym jak za trzy trafił Kamil Chanas (21:30) swoich zawodników na rozmowę zaprosił Igor Milicic. O tym, że dialog na ławce Anwilu faktycznie był świadczyły dwie akcje gości po powrocie na parkiet. Chamberlain Oguchi w trzech kolejnych akcjach trafił dwukrotnie zza łuku i raz za dwa (łącznie w kwarcie miał 10 punktów). Śląsk odpowiedział trójkami Denisa Ikovleva i Mateusza Jarmakowicza (26:38).

Reszta drugiej kwarty? No cóż do przerwy było praktycznie po meczu. Anwil powiększył swoją przewagę do 53:35. Śląsk zszedł ze stanu -20 tylko dlatego, że równo z syreną akcję 2+1 zaliczył Michał Jankowski.

Po powrocie z szatni sześć pierwszych punktów rzucili goście – cztery Jelinek, dwa Dmitriew (35:59). Co ciekawe mimo dominacji Anwil nie był w stanie w trakcie meczu zanotować większej serii punktowej niż 6:0. Śląsk też nie potrafił się rozpędzić. Efekt był taki, że po trzech kwartach przegrywał 52:73.

Największą "historią" trzeciej kwarty było to co działo się na trybunach. Kilku kibiców Śląska chciało wyrwać szalik kibicowi Anwilu, który siedział na sektorze gospodarzy z partnerką i małym dzieckiem. Gdyby głupota miała skrzydła, to panowie podlecieliby pewnie na wysokość nie działającego pod sufitem hali Orbita telebimu. Skończyło się na interwencji ochrony, a fan gości wraz z rodziną opuścił trybuny.

Tak jak w pierwszej kwarcie debiut w Ekstraklasie zanotował Pruefer, tak od początku czwartej odsłony swoją szansę dostał Maciej Krakowczyk. 20-latek tak jak jego kolega zaczął swój pierwszy występ w seniorskim zespole Śląska od punktów z gry (najpierw z pomalowanego, potem za trzy). Kiedy wydawało się, że nic się już w tym meczu nie wydarzy, to na 3,5 minuty przed końcem omal nie doszło do bijatyki na parkiecie. Maksym Kulon upadł na parkiet razem z Kervinem Bristolem, a ten drugi już w parterze trafił nogą w głowę zawodnika Śląska. Zawodnicy ruszyli do siebie, ale w porę się pohamowali. Sędziowie za ten faul ukarali obu graczy przewinieniem niesportowym. 

Czysto koszykarsko nie wydarzyło się już nic więcej. 

WKS Śląsk Wrocław - Anwil Włocławek 69:86 (18:26, 17:27, 17:20, 17:13)

WKS Śląsk: Jankowski 12, N. Kulon 12, Jarmakowicz 11, Chanas 7, Kowalenko 6, Krakowczyk 5, Han 4, Pruefer 4, Stawiak 4, Ikowlew 2, M. Kulon 2, Jakubiak 0.

Anwil: Dmitriew 14, Diduszko 13, Jelinek 13, Andjusić 13, Diduszko 13, Bristol 11, Oguchi 10, Skibniewski 6, Tomaszek 6, Stelmach 0.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama