Przegląd prasy Wacława Sondeja: Rozważania indyka

Wacław Sondej | Utworzono: 2015-12-30 07:26 | Zmodyfikowano: 2015-12-30 07:26
A|A|A

archiwum prw.pl

"Stopień agresji, jaka się leje jest nie do zaakceptowania. Większą agresję widać dziś w mediach publicznych niż prywatnych, choć to media publiczne mają większy obowiązek neutralności i obiektywizmu. W mediach komercyjnych zdarzają się bardziej wyważone głosy. (...) Widać niedochowanie najmniejszej staranności przedstawienia rzeczywistości w sposób pluralistyczny, choćby proporcjonalnie do układu sił parlamentarnych, sił społecznych. (...) W zamach stanu nie wierzę, ale widzę, że media działają, jakby chciały doprowadzić do jakiejś wojny domowej. Potrzebne są media, które będą wyjaśniały sytuację, które będą ewentualne nastroje uspokajały, a nie jątrzyły, stając jednoznacznie po jednej słusznej stronie." - To jest fragment wywiadu Marcina Wolskiego dla portalu wPolityce. Jak pewnie wielu dziennikarzy mediów publicznych i ja się zastanawiam: czy to o mnie? Czy aby nie jest tak, że każda strona ma poczucie jedynej słuszności? A my tkwimy w środku.

Przy okazji rozpoczęcia sejmowej procedury nad ustawą medialną, którą na razie można określić mianem noweli kadrowej, Michał Szułdrzyński z Rzeczpospolitej zastanawia się "Czy media publiczne mogą być jeszcze gorsze?" Takim postawieniem sprawy czuję się sponiewierany. Ale tak naprawdę krew mnie zalała, gdy przeczytałem, że podczas nocnych sejmowych godzinek, w mojej obronie stanęła i szaty darła poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska. Ta sama pani Iwonka z Platformy, która spowodowała 8 chudych lat w mediach publicznych, bo jako przewodnicząca sejmowej komisji kultury procedując nad ustawą medialną wielokrotnie jęczała: dochodzę, dochodzę. A potem okazało się, że to była tylko myśl o grze wstępnej. Dziękuję za takich obrońców. Przy okazji dodam, że nie doświadczyłem przypływu odwagi, gdy Platforma dołuje. Podobne słowa, pod tym samym adresem, wielokrotnie kierowałem z tego miejsca w czasach, gdy przy władzy była PO. Tyle środowych rozmyślań indyka przed niedzielą.

Dobra wiadomość z Wyborczej Wrocław. Beata Maciejewska pisze, że "Siedem obrazów Michaela Willmanna wróciło wczoraj do Wrocławia. Dzieła najsłynniejszego malarza śląskiego baroku zostały wywiezione w 1945 roku przez ekipę rewindykacyjną profesora Stanisława Lorentza i trafiły do magazynów warszawskiego Muzeum Narodowego. Nigdy ich nie pokazano, zobaczymy je po raz pierwszy 6 stycznia".

Gazeta Wrocławska ma dziś informacje organizacyjne związane z sylwestrem w Rynku. Sylwester, sylwester? Nie zapomnieli Państwo o nim w tym rozgardiaszu?

Do usłyszenia się...

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Skellen
2015-12-30 11:11:26
z adresu IP: (83.7.xxx.xxx)
Ocena: 2
Prawda. Pan Marcin Wolski ma rację. Zmiany w mediach publicznych są konieczne, ale bać muszą się tylko funkcjonariusze odchodzącego systemu. Propagandziści post PRLowskiego układu, ze szczególnym uwzględnieniem tych resortowego chowu. Pozostali mogą czuć się bezpiecznie. Jeżeli ktoś nie rozumie lub nie chce zrozumieć konieczności przeprowadzenia zmian, ten także zasługuje na wyautowanie. Ponieważ albo jest pożytecznym idiotą, a więc nie przydatnym osobnikiem dla ludzi uczciwych i działających transparentnie, albo szkodnikiem gotowym sabotować konieczne zmiany. Proste.
~kort
2015-12-30 10:01:51
z adresu IP: (77.254.xxx.xxx)
Ocena: 4
Mundury pożyczy im dziadek Kraśki ...he he
~dgl
2015-12-30 09:00:02
z adresu IP: (78.10.xxx.xxx)
Ocena: 2
Ciekawe czy w mediach rządowych dziennikarze będą występować w mundurach organizacyjnych?
~Sciemie po PO
2015-12-30 07:59:56
z adresu IP: (77.254.xxx.xxx)
Ocena: 3
Pan Marcin Wolski ma całkowitą rację i każdy przy zdrowych zmysłach obserwator działalności tych łże mediów widzi to i słyszy, ci ludzie są niereformowalni skoro do chwili obecnej nie wyciągnęli wniosków z tego co dzieje się w kraju i Europie!
Reklama