Wojna nerwów i zwycięstwo nad Niemcami! Polacy z szansami na Rio

Bartosz Tomczak | Utworzono: 2016-01-10 16:56 | Zmodyfikowano: 2016-01-10 16:56
A|A|A

Pierwszy set był wyrównany do stanu 19:19. Niestety potem Polacy zdobyli już tylko jeden punkt. Georg Grozer siał spustoszenie swoją zagrywką, a Denis Kaliberda zakończył partię i to Niemcy byli lepsi 25:20.

Druga odsłona meczu wyglądała bardzo podobnie. Kluczowe akcje zaczęły się od stanu 21:21. Wtedy popisał się polski blok (m.in. za sprawą Marcina Możdżonka z Cuprum Lubin) i biało-czerwoni po łącznej serii czterech punktowych bloków wyszli na prowadzenie 24:21. Pierwszego setbola nie wykorzystali, ale za drugim razem już się udało. Michał Kubiak zaatakował z lewego skrzydła i było 25:22.

Trzecia partia była najmniej wyrównana ze wszystkich. Niemcy już na drugiej przerwie technicznej mieli przewagę – 16:13, a potem powiększyli ją o jeszcze trzy punkty nie tracąc żadnego. W ostatniej akcji Froom przebił się przez polski blok i gospodarze wygrali 25:16.

W czwartym secie sytuacja też wyglądała źle dla Polaków, ale naszym reprezentantom udało się wrócić do gry. Końcówka to był jeden wielki kłębek nerwów. Niemcy mieli piłkę meczową przy stanie 24:23, ale Collin lekką zagrywką trafił w siatkę. Potem to my mieliśmy meczbola, ale tym razem zostaliśmy zatrzymani na bloku przez Fromma. Ostatecznie więcej siatkarskiej zimnej krwi mieli Polacy. Bieniek udanie zaatakował ze środka, a potem popisowo zagrał nasz blok i wygraliśmy seta 28:26.

Tie-break naturalnie nie mógł skończyć się spokojnym zwycięstwem, którejś ze stron. O wszystkim decydowała gra na przewagi i Polacy wygrali ostatecznie 16:14 i cały mecz 3:2!

Biało-czerwoni (w składzie, których byli Marcin Możdżonek i Grzegorz Łomacz z Cuprum Lubin) zajęli trzecie miejsce na turnieju kwalifikacyjnym w Berlinie, dzięki czemu uzyskali awans do eliminacji interkontynentalnych. Odbędą się one w Tokio i to właśnie w japońskiej stolicy Polacy powalczą o przepustkę do Rio.

Polska - Niemcy 3:2 (20:25, 25:22, 16:25, 28:26, 16:14)

 

REKLAMA
Reklama