Dookoła Słowacji: Tratnik drugi w generalce po królewskim etapie

BT, mat. prasowe | Utworzono: 2018-09-14 08:18 | Zmodyfikowano: 2018-09-14 08:20
A|A|A

fot. cccsport.eu

Ucieczka dnia uformowała się na pierwszej premii górskiej, która usytuowana była już na 11.kilometrze, na szczycie Horny Smokovec. Oderwała się tam piątka Giulio Ciccone (Bardiani), Martin Haring (Dukla BB), Daniel Dina (Pannon Cycling Team), Torjus Sleen (Uno-X) i Emanuel Piaskowy (Hurom). Z uwagi na obecność w czołówce Ciccone, peleton musiał trzymać rękę na pulsie i pozwolił jej na uzyskanie tylko 2-minutowej przewagi.

Ucieczka została skasowana jeszcze przed wjazdem na finałową rundę, wokół Strbskiego Plesa. Tamtejsze wzniesienie było pokonywane dwukrotnie. Na pierwszym peleton był jeszcze dosyć sporych rozmiarów, ale już na tym decydującym, do mety, rozsypał się na kawałki.

Kolarze CCC Sprandi Polkowice byli jednak wśród najlepszych i na ostatnie kilometry wjechali w czwórkę – Adrian Kurek, Mateusz Taciak, Łukasz Owsian i Jan Tratnik. Ten ostatni był tym, który miał wykończyć pracę zespołu i spisał się w tej roli bardzo dobrze. Finiszował tuż za podium, na 4.miejscu, z tym samym czasem co zwycięzca, Julian Alaphilippe. Słoweniec awansował dzięki temu na drugie miejsce w generalce, a w klasyfikacji drużynowej „pomarańczowi” są na prowadzeniu.

- Na odprawie ustaliliśmy, że Łukasz Owsian będzie liderem na ten górski etap, ale ja też miałem się oszczędzać na ostatni podjazd, do mety. Na początkowych kilometrach nie czułem się najlepiej, ale wynikało to najprawdopodobniej z wczorajszego, popołudniowego, intensywnego prologu.

Z każdym kolejnym kilometrem było jednak coraz lepiej i gdy zaczynaliśmy finałowe wzniesienie wiedziałem, że stać mnie na walkę o czołowe lokaty. Koledzy wyszli na czoło i w samej końcówce świetnie mnie rozprowadzili. 2km przed końcem zaatakował Mateusz Taciak, a ja byłem na jego kole. 1km dalej pałeczkę przejął Łukasz Owsian, który nadawał mocne tempo. W tym momencie była już nas tylko garstka, walcząca o zwycięstwo.

Na mecie zabrakło mi bardzo niewiele do drugiego miejsca. Alaphilippe był poza zasięgiem, ale wjechaliśmy w trójkę praktycznie razem. Nie udało się zameldować na podium, ale ten wynik mnie cieszy. Gdyby ktoś przed tym górskim etapem powiedział mi, że będę w grze o zwycięstwo, trudno byłoby mi w to uwierzyć. Forma jest zatem dobra i to mnie pozytywnie nastraja przed nachodzącymi mistrzostwami świata. - mówił Tratnik.

Wyniki pierwszego etapu:

Klasyfikacja generalna:

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama