Wymęczone zwycięstwo wrocławianek nad szóstką rywalek

PP/materiały prasowe | Utworzono: 2019-03-16 20:15 | Zmodyfikowano: 2019-03-16 20:15
A|A|A

fot. Ślęza Wrocław

W grudniu Widzew zwyciężył 92:80, a tym razem wydawało się, że wrocławianki pozbawią swoje przeciwniczki nadziei na powtórzenie tego rezultatu już w pierwszej kwarcie. Wynik otworzyła co prawda skrzydłowa Widzewa, Aleksandra Pawlak, ale Ślęza błyskawicznie przejęła inicjatywę i dzięki dobrej grze po obu stronach parkietu zbudowała sobie prowadzenie 10:2. Znakomity początek zanotowały podkoszowe z Wrocławia Taisiia Udodenko i Cierra Burdick, które podzieliły między siebie wszystkie z tych dziesięciu punktów. Zależność od wysokich zawodniczek przełamała dopiero Marissa Kastanek celnym rzutem z wyskoku.

Po kolejnych punktach Burdick trener Elmedin Omanić poprosił o przerwę i obudził swoje zawodniczki z letargu, w którym były od pierwszych minut tego spotkania. Po wznowieniu gry z dystansu trafiła Dominique Wilson, a chwilę potem pomimo faulu akcję pod koszem wykończyła Klaudia Perisa. Łodzianki w 30 sekund mogły zmniejszyć prowadzenie Ślęzy z 10 do czterech punktów, ale Perisa przestrzeliła rzut osobisty. Następne chwile należały do Darii Marciniak, która po wejściu na parkiet najpierw nie pomyliła się z dystansem, a chwilę później wykorzystała zbiórkę w ataku Terezii Palenikovej i dołożyła dwa punkty spod kosza, przywracając dwucyfrową przewagę gospodyń.

Druga partia rozpoczęła się od zrywu Widzewa. Żółto-czerwone spudłowały pierwsze dwie próby, a w obozie przeciwniczek nie pomyliły się Katarina Vucković, Dominique Wilson oraz Julia Drop. Dodatkowo ta ostatnia zanotowała akcję 2+1, pomiędzy którą trener Arkadiusz Rusin poprosił o przerwę na żądanie. Nie udało mu się jednak wybić rozgrywającej Widzewa z rytmu i przyjezdne w niewiele ponad minutę zmniejszyły straty do czterech oczek. Ślęza odpowiedziała dwoma szybkimi lay-upami Burdick oraz Colson, a chwilę potem za trzy trafiła Marissa Kastanek przywracając status quo sprzed początku drugiej kwarty.

Grający tego dnia w sześcioosobowym (!) składzie zespół z Łodzi nie podłamał się takim obrotem wydarzeń. Zawodniczki Elmedina Omanicia poczuły, że mogą wykorzystać swoją szansę i przypuściły kolejny atak, ponownie przejmując inicjatywę. Podobnie jak w Łodzi, także i w hali AWF-u dobrze poczynały sobie Wilson i Vucković, wspierane przez znakomicie rzucającą Aleksandrę Pawlak. Koszykarki Widzewa potrzebowały dwóch minut żeby znowu zmniejszyć stratę do czterech punktów, ale tym razem na tym nie poprzestały. Drugi w tej kwarcie trzypunktowy rzut Pawlak sprawił, że na tablicy wyników było już 34:33, a doświadczona skrzydłowa nie miała w planach zwolnić.

Chwilę po wznowieniu gry zawodniczki gości objęły prowadzenie dzięki dwóm celnym rzutom Klaudii Perisy. Ślęza odpowiedziała trafieniem Cierry Burdick, ale to koszykarki z Łodzi zbudowały niewielką przewagę, po rzucie Klaudii Gertchen prowadząc 51:46. Podopieczne Arkadiusza Rusina miały spory problem ze skutecznością, co uniemożliwiało im ponowne przejęcie kontroli nad wydarzeniami boiskowymi. Po dwóch udanych akcjach Katariny Vucković Widzew prowadził już 55:48, a kilka chwil później serbska podkoszowa trafiła za trzy, co w połączeniu z punktem, który Dominique Wilson dołożyła z linii rzutów osobistych dało łodziankom aż 11 oczek przewagi na 13 minut przed zakończeniem spotkania.

W tym momencie sprawy w swoje ręce wzięła Cierra Burdick, która pomimo kontaktu zakończyła akcję celnym rzutem i dołożyła punkt z rzutu osobistego. Wrocławianki zmobilizowały się także w obronie i zatrzymały swoje rywalki w kilku kolejnych akcjach, co pozwoliło Burdick na zmniejszenie strat o kolejne dwa oczka. Trzecią część meczu zakończyła celnym rzutem Taisiia Udodenko, ale Ślęza wciąż przegrywała, mając do odrobienia czteropunktowy deficyt: 55:59.

Decydująca kwarta rozpoczęła się od nerwów po obu stronach, pierwsze pięć rzutów nie znalazło celu. Dopiero Agata Dobrowolska uradowała publiczność zebraną w hali wrocławskiej AWF trafiając za trzy, a chwilę później stratę Vucković zamieniła na celny layup Terezia Palenikova i po dwóch minutach ostatniej kwarty koszykarki 1KS-u ponownie były na prowadzeniu. Nerwy ze stali wykazała także Aleksandra Pawlak. Doświadczona skrzydłowa nie pomyliła się z dystansu, a po błędzie kozłowania Taisii Udodenko stan meczu wyrównała Klaudia Perisa.

Na 2,5 minuty przed końcem mecz zaczął się od nowa. Odpowiedzialność za wynik wzięła na siebie Sydney Colson, która najpierw wymusiła kontakt ze strony Pawlak i wykorzystała oba osobiste, a następnie po indywidualnej akcji trafiła z półdystansu. Perisa w następnej akcji popełniła drugą stratę w odstępie 30 sekund, a w podkoszowym zamieszaniu najlepiej odnalazła się Lea Miletic i Ślęza prowadziła 72:66. Widzew miał do dyspozycji zaledwie 38 sekund i w tym czasie nie zdołał odmienić losów spotkania.

Podopieczne Arkadiusza Rusina zrewanżowały się zatem Widzewowi za porażkę w Łodzi, choć po meczu były nieco sfrustrowane swoją dyspozycją. Na rozpamiętywanie tego spotkania nie ma jednak czasu, bowiem już w środę koszykarki Ślęzy Wrocław zmierzą się w derbowym spotkaniu z CCC Polkowice. Mistrzynie Polski w sobotę pokonały na wyjeździe AZS Gorzów Wielkopolski 88:75.

Ślęza Wrocław - Widzew Łódź 72:66 (23:12, 19:28, 13:19, 17:7)

Ślęza Wrocław: Cierra Burdick 23, Taisiia Udodenko 13, Sydney Colson 8, Terezia Palenikova 6, Marissa Kastanek 5, Agata Dobrowolska 5, Daria Marciniak 5, Lea Miletic 4, Elina Dikeoulakou 3, Karina Szybała 0.

Widzew Łódź: Aleksandra Pawlak 18, Katarina Vuckovic 18, Klaudia Perisa 12, Dominique Wilson 11, Klaudia Gertchen 4, Julia Drop 3.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama