Trzy punkty zostają w Lubinie

BT, PAP | Utworzono: 2024-03-03 17:07 | Zmodyfikowano: 2024-03-03 17:07
Trzy punkty zostają w Lubinie - fot. Maja Radczak
fot. Maja Radczak

Korona przyjechała do Lubina po dwóch ciężkich meczach (w lidze z Legią Warszawa 3:3 i w Pucharze Polski z Jagiellonią Białystok 1:2 po dogrywce), ale nie zamierzała czekać, co zrobią gospodarze i od początku starała się atakować. Miejscowi kibice mogli być mocno zaskoczeni, bo ich drużyna miała duże problemy nie tylko ze stworzeniem sobie sytuacji bramkowej, ale nawet wyjściem z własnej połowy.

Lubinianie mieli duże problemy z przedostaniem się pod pole karne przeciwnika, ale mimo wszystko udało się im się zdobyć gola. Dostali go w prezencie od rywali. Dominick Zator przy wyprowadzaniu akcji z własnej połowy zagrał tak, że piłkę przejął Dawid Kurminowski. Napastnik Zagłębia znalazł się sam na sam z Xavierem Dziekońskim i spokojnie wykorzystał swoją szansę.

Był to pierwszy i jedyny celny strzał Zagłębia w pierwszej połowie. W kolejnych fragmentach meczu zdecydowaną przewagę miała Korona, a gospodarze się cofnęli i szukali szans w kontratakach. Goście byli przy piłce, atakowali, ale mieli duże problemy z przebiciem się przez mur pomarańczowych koszulek i dlatego próbowali strzałów z dystansu. Sokratis Dioudis do większego wysiłku został zmuszony jednak tylko raz, kiedy uderzył Dalibor Takac. Grecki bramkarz zdołał jednak ładną paradą wybić piłkę.

Po przerwie obraz gry nieco się zmienił. Korona nadal miała optyczną przewagę, ale Zagłębie podeszło wyżej i oddaliło grę od własnego pola karnego. Podobnie jak w pierwszej połowie, nadal brakowało sytuacji bramkowych. Korona nie potrafiła się przebić przez zagęszczoną defensywę gospodarzy, a lubinianom brakowało dokładności przy wyprowadzaniu kontrataków.

Poza strzałem Jewgienija Szykawki, kiedy Dioudis z wielkim trudem wybił piłkę na róg, na boisku działo się niewiele. Ciekawie zrobiło się dopiero w ostatnich minutach, a zaczęło się od czerwonej kartki za drugą żółtą dla Bartosza Kopacza.

Piłkarze Korony grając w przewadze wyraźnie uwierzyli, że jeszcze mogą powalczyć o lepszy wynik, bo przyspieszyli grę i szybko trafili do siatki. Po długim zagraniu w pole karne piłka trafiła do Szykawki, a ten bez problemu pokonał Dioudisa.

Sędzia Daniel Stefański nie wskazał jednak na środek boiska, bo odgwizdał faul jednego z zawodników Korony. Później jednak zaczęła się analiza VAR, która trwała bardzo długo. Na koniec arbiter sam podbiegł do monitora, a następnie odgwizdał pozycję spaloną strzelca gola.

Korona już nie zdołała zagrozić bramce Zagłębia i lubinianie po sześciu meczach bez zwycięstwa, sięgnęli po trzy punkty. Kielczanie natomiast nadal pozostają z jedną wygraną na wyjeździe i mają tyle samo punktów co znajdująca się w strefie spadkowej Puszcza Niepołomice.

KGHM Zagłębie Lubin – Korona Kielce 1:0 (1:0)

Gol: 1:0 Dawid Kurminowski (17).

Żółta kartka – KGHM Zagłębie Lubin: Bartosz Kopacz, Michał Nalepa; Korona Kielce: Danny Trejo, Dawid Błanik, Marcus Godinho, Miłosz Strzeboński. Czerwona kartka za drugą żółtą – Bartosz Kopacz (88).

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów: 4 684.

KGHM Zagłębie Lubin: Sokratis Dioudis – Bartosz Kopacz, Michał Nalepa, Aleks Ławniczak, Luis Mata – Kacper Chodyna, Damian Dąbrowski, Marko Poletanovic (77. Tomasz Makowski), Serhij Bułeca (77. Juan Munoz), Mateusz Wdowiak (85. Patryk Kusztal) - Dawid Kurminowski (90+1. Mateusz Grzybek).

Korona Kielce: Xavier Dziekoński – Marcus Godinho, Dominick Zator, Yoav Hofmayster, Marius Briceag (67. Marcel Pięczek) – Nono (62. Adrian Dalmau), Mariusz Fornalczyk (67. Jacek Podgórski), Dalibor Takac, Danny Trejo (49. Miłosz Strzeboński), Dawid Błanik (62. Jakub Konstantyn) - Jewgienij Szykawka

 

Element Serwisów Informacyjnych PAP

Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.