Co kandydaci na prezydenta sądzą o zaangażowaniu Polski w eksplorację kosmosu? Zadaliśmy im pięć pytań - Radio Wrocław

Co kandydaci na prezydenta sądzą o zaangażowaniu Polski w eksplorację kosmosu? Zadaliśmy im pięć pytań

Miłosz Wałkowiecki
Miłosz Wałkowiecki, DP
| Rok temu, 2025-05-15, 17:14
Co kandydaci na prezydenta sądzą o zaangażowaniu Polski w eksplorację kosmosu? Zadaliśmy im pięć pytań - Co kandydaci na prezydenta sądzą o zaangażowaniu Polski w eksplorację kosmosu? Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Pixabay
Co kandydaci na prezydenta sądzą o zaangażowaniu Polski w eksplorację kosmosu? Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Pixabay

Zadaliśmy kandydatom na prezydenta Polski pięć pytań dotyczących zaangażowania naszego kraju w eksplorację kosmosu. Poniżej prezentujemy pytania oraz odpowiedzi, które otrzymaliśmy od sztabów wyborczych.

1. Jak ważne z perspektywy kandydatki/kandydata jest udzielania wsparcia polskim firmom z przemysłu kosmicznego?

Magdalena Biejat: Polski rząd powinien wspierać rozwój firm wysokich technologii, współpracujących z polskimi uczelniami i ośrodkami badawczymi, w tym firm przemysłu kosmicznego. Wspieranie tych działań odbywa się już między innymi w ramach projektów finansowanych przez NCBiR, ale także programów Ministra Nauki związanych z zakupem i utrzymaniem wysokospecjalistycznej aparatury.

Marek Jakubiak: Wspieranie polskich firm z przemysłu kosmicznego jest bardzo ważne, ponieważ to szansa na rozwój nowoczesnych technologii, które wzmacniają naszą gospodarkę i pozycję na arenie międzynarodowej. Jako przedsiębiorca wiem, że innowacyjne sektory, takie jak przemysł kosmiczny, mogą generować wysoką wartość dodaną i tworzyć miejsca pracy dla wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Polski przemysł kosmiczny, choć młody, już pokazuje potencjał – firmy jak Astronika czy AROBS Polska dostarczają komponenty do misji ESA i NASA. Wsparcie dla takich przedsiębiorstw to inwestycja w przyszłość, ale musi być dobrze ukierunkowane – priorytetem powinno być zwiększenie konkurencyjności polskich firm na rynku europejskim i globalnym, a nie tylko subsydiowanie bez jasnych celów.

Maciej Maciak: W obliczu potrzeb jakie mamy oraz zadłużenia jakie obciąża nasze inne firmy,
większość naszych firm i podatników wsparcie państwa dla firm, jeżeli w ogóle je mamy z przemysłu kosmicznego, które budują, jak historia pokazuje sukcesy naukowe i PR-owe państw, które są państwami wiodącymi w danych projektach jest potrzebą najniższej troski według mnie.

Marek Woch: Sektor ten rozwija się bardzo dynamicznie. Warto opowiedzieć się za wsparciem firm sektora kosmicznego, bo to przynosi dużą stopę zwrotu - mówił o tym chociażby były prezes Polskiej Agencji Kosmicznej dr hab. Grzegorz Brona w niedawnym wywiadzie dla Kanału Zero.

Innym argumentem jest to, że praktycznie wszyscy korzystamy z osiągnięć sektora kosmicznego nawet jeśli bezpośrednio się tym nie zajmujemy. Warto, żeby również polskie firmy partycypowały w takich działaniach jak satelitarne zobrazowania Ziemi, monitoring zmian klimatycznych i środowiskowych, czy w dalszej perspektywie nawigacja i telekomunikacja satelitarna.

Adrian Zandberg: Udzielanie wsparcia rodzimym firmom z sektora kosmicznego jest bardzo istotne. Branża ta jest jedną z najbardziej innowacyjnych i zaawansowanych technologicznie dziedzin gospodarki, a jej rozwój ma kluczowe znaczenie dla nauki, rolnictwa, obronności czy zarządzania kryzysowego. Wspieranie krajowych przedsiębiorstw z sektora kosmicznego powinno więc stanowić strategiczny element polityki państwa w obszarze nowoczesnych technologii, bezpieczeństwa oraz zrównoważonego rozwoju.

Rozwój polskiego sektora kosmicznego to szansa na zwiększenie innowacyjności naszej gospodarki, budowę kompetencji przyszłości wśród rodzimych specjalistów oraz tworzenie warunków sprzyjających inwestycjom i międzynarodowej współpracy technologicznej. Jako państwo członkowskie Europejskiej Agencji Kosmicznej, Polska powinna aktywnie kształtować swoją pozycję w ramach europejskiej polityki kosmicznej, kierując środki finansowe na projekty o rzeczywistej wartości dla krajowego przemysłu, takie jak, między innymi, rozpoznanie satelitarne.

Niestety, aktualna sytuacja sektora kosmicznego w Polsce jest niepokojąca. Odnotowujemy istotne opóźnienia i zaniedbania – nie zrealizowano wielu kluczowych celów określonych w Polskiej Strategii Kosmicznej z 2017 roku, wciąż nie został wdrożony Krajowy Program Kosmiczny, a dodatkowo brakuje ustawy o działalności kosmicznej. Te zaniechania stanowią poważne bariery rozwoju, ograniczają możliwości polskich firm i instytucji, a także utrudniają efektywne korzystanie z członkostwa w ESA. W mojej ocenie, konieczne jest pilne nadrobienie tych zaległości i przyjęcie całościowego, proaktywnego podejścia do rozwoju sektora kosmicznego.

Polityka: Kampania prezydencka na Dolnym Śląsku. Co obiecują kandydaci na najważniejszy urząd w Polsce?

 

2. Czy zdaniem kandydatki/kandydata należałoby zwiększyć finansowe wsparcie ze strony państwa dla polskich firm, uczelni wyższych, czy instytucji związanych z działalnością na rzecz przemysłu kosmicznego?

Magdalena Biejat: Jestem zwolenniczką wzrostu nakładów na badania i rozwój, również w zakresie przemysłu kosmicznego. Lewica postuluje szybkie dojście do poziomu finansowania nauki jak w Europie, czyli 2,2% PKB, a celem, do którego powinniśmy dążyć jest 3%. Tylko w takim systemie nauka, w tym wysoko zaawansowane badania kosmiczne, może rozwijać się w odpowiedni sposób. Priorytetem powinny być działania podejmowane w ramach Europejskiej Agencji Kosmicznej, do której Polska należy od 2012 roku. Sławosz Uznański-Wiśniewski, nasz polski kosmonauta, jest właśnie pracownikiem EAK. Kariera naukowa doktora Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego może właśnie być przykładem niemal wzorcowej współpracy polskiej nauki z nauką europejską i światową w zakresie badań kosmicznych.

Marek Jakubiak: Zwiększenie wsparcia finansowego dla polskich firm, uczelni i instytucji działających w sektorze kosmicznym jest uzasadnione, ale tylko pod warunkiem, że środki te są wydawane efektywnie i przynoszą realne korzyści dla gospodarki. Państwo powinno skupić się na programach, które wspierają transfer technologii do przemysłu, takich jak EagleEye czy Camila, oraz na współpracy z sektorem prywatnym, który jest bardziej elastyczny i innowacyjny. Uczelnie, jak AGH w Krakowie, odgrywają kluczową rolę w badaniach i kształceniu kadr, więc ich finansowanie powinno być powiązane z konkretnymi projektami, np. budową satelitów czy misjami naukowymi. Jednak jako zwolennik racjonalnego gospodarowania budżetem państwa uważam, że każdy wydatek musi być dokładnie przeanalizowany – nie możemy pozwolić na marnotrawstwo w imię prestiżu.

Maciej Maciak: Odpowiedź jest praktycznie taka sama jak w poprzednim przypadku, ewentualnie mogę coś dodać, że na tego typu fanaberie mogą sobie pozwolić tylko i wyłącznie, bardzo, bardzo, ale to bardzo rozwinięte gospodarki - typu mocarstwa - my absolutnie nie.

Marek Woch: Zdecydowanie tak, np. w ramach większej składki do Europejskiej Agencji Kosmicznej, ale też i decydowanych programów Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości czy większych środków do dyspozycji Polskiej Agencji Kosmicznej, która ma za zadanie koordynować przedsięwzięcia na rzecz rozwoju polskiego sektora kosmicznego.

Adrian Zandberg: Tak, uważam, że należy zwiększyć finansowe wsparcie ze strony państwa dla polskich firm, uczelni wyższych oraz instytucji zaangażowanych w działalność na rzecz sektora kosmicznego. To nie tylko inwestycja w innowacje, miejsca pracy i suwerenność technologiczną, ale również kluczowy element budowania realnego bezpieczeństwa narodowego.

Zwiększanie finansowania branży kosmicznej należy przeprowadzić w sposób stopniowy, przemyślany i strategiczny, najlepiej z zaangażowaniem w konsultacje z samym sektorem. W Europejskiej Agencji Kosmicznej obowiązuje bowiem zasada zwrotu geograficznego, która zakłada, że składki wpłacone do ESA wracają do kraju w formie kontraktów dla rodzimych firm, uczelni i instytucji. Aby ten mechanizm rzeczywiście działał na korzyść Polski, nie wystarczy jedynie opłacać składkę – potrzebne jest podejmowanie świadomych decyzji, które programy opcjonalne Polska powinna finansować, tak aby odpowiadały one naszym krajowym potrzebom i wzmacniały potencjał polskiego przemysłu oraz nauki, budując realną konkurencyjność i kompetencje w potrzebnych dziedzinach.

Aby skutecznie rozwijać sektor kosmiczny w Polsce, kluczowe jest również wzmocnienie roli krajowych instytucji, takich jak NCBR oraz NCN w finansowaniu branży. Instytucje te powinny ułatwiać współpracę między nauką a przemysłem, oferując prostsze i bardziej dostępne mechanizmy finansowania badań podstawowych w zakresie technologii kosmicznych oraz innowacyjnych projektów, których efektem będą realne zastosowania w przemyśle i zwiększenie konkurencyjności polskich podmiotów na rynkach międzynarodowych.

Ze świata nauki: Zmodyfikowane komórki potrafią niszczyć nowotwór. 54-letni wrocławianin leczony innowacyjną terapią

 

3. Zdaniem kandydatki/kandydata z jakimi państwami, organizacjami międzynarodowymi, podmiotami prywatnymi powinniśmy jako kraj współpracować w zakresie eksploracji kosmosu?

Magdalena Biejat: Priorytetem powinny być działania podejmowane w ramach Europejskiej Agencji Kosmicznej, do której Polska należy od 2012 roku. Sławosz Uznański-Wiśniewski, nasz polski kosmonauta, jest właśnie pracownikiem EAK. Kariera naukowa doktora Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego może właśnie być przykładem niemal wzorcowej współpracy polskiej nauki z nauką europejską i światową w zakresie badań kosmicznych.

Marek Jakubiak: Polska powinna przede wszystkim wzmacniać współpracę z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA), która daje dostęp do zaawansowanych technologii i kontraktów dla polskich firm. Warto również rozwijać partnerstwa z krajami o silnym sektorze kosmicznym, takimi jak Niemcy, Francja czy Włochy, które są liderami w ESA. Współpraca z USA, szczególnie w ramach programów NASA i Artemis Accords, jest kluczowa dla udziału w ambitnych misjach, takich jak powrót na Księżyc. Jeśli chodzi o podmioty prywatne, powinniśmy wspierać polskie firmy, takie jak Astronika, w budowaniu relacji z globalnymi graczami, np. Airbus czy Thales, ale także z nowymi liderami, jak SpaceX, które rewolucjonizują rynek. Kluczowe jest, by Polska zachowała kontrolę nad swoimi technologiami i nie stała się jedynie podwykonawcą.

Maciej Maciak: Z takimi które nawet w ramach propagandy, która by chciała ich projekty przedstawić światu jako projekty wspólne, międzynarodowe, które to państwa, gospodarki, projekty mogłyby w sprawach, co prawda mało istotnych, ale mogłyby podnieść nam poziom którejś z uczelni, kilku powiedzmy nawet, przyszłych naukowców...Oczywiście takie oferty, zapytania trzeba wystosowywać, a jeżeli któreś z tych projektów, z tych państw, z tych firm nie zechce nas zaprosić na własny koszt, to absolutnie się tym nie interesować. Póki co projekty kosmiczne, nie jesteśmy dziećmi, bardziej efekty tych projektów kosmicznych, często technologie wojskowe są zarezerwowane dla wielkich tego świata, a my tam nie będziemy mieli istotnego udziału i korzyści w tych projektach. W zasadzie uważam, że żadnego, bo nawet nas nie dopuszczą, bo to są projekty często później tajne w następnych już fazach, gdy się zsyntezuje poszczególne cząstki poszczególnych badań, więc w ogóle nawet możemy sobie napytać biedy, bo mocarstwa nie pozwolą sobie, żeby jakiś pomniejszy kraj miał dostęp do pewnych danych.

Marek Woch: USA, NASA, firmy prywatne jak Space X i Blue Origin, Unia Europejska (reprezentowana przez Komisję Europejską), szczególnie EUSPA: EU Agency for the Space Programme ; Europejska Agencja Kosmiczna; Eutelsat.

Adrian Zandberg: Jako kraj członkowski Europejskiej Agencji Kosmicznej Polska powinna szczególnie koncentrować się na intensyfikacji współpracy w ramach tej organizacji, która umożliwia realizację wspólnych projektów kosmicznych na arenie europejskiej. Zaangażowanie polskich firm i instytucji w takie współprace pozwala na zdobywanie doświadczenia, rozwijanie kompetencji i nabywanie wiedzy od wiodących podmiotów na rynku kosmicznym. Aby zapewnić długofalowy rozwój sektora, istotne jest, aby Polska nie tylko czerpała korzyści z międzynarodowej współpracy, ale również budowała własne, kluczowe kompetencje w zakresie technologii kosmicznych, co pozwoli na utrzymanie suwerenności w tej strategicznej dziedzinie.

Równocześnie należy skoncentrować wysiłki na identyfikowaniu niszowych obszarów, w których Polska może stać się liderem, aby inne państwa i podmioty międzynarodowe chciały zlecać realizację specyficznych części projektów kosmicznych. Długoterminowa współpraca z agencjami kosmicznymi o globalnym zasięgu, takimi jak NASA, oraz z podmiotami prywatnymi, stanowi doskonałą okazję do udziału w projektach o międzynarodowym znaczeniu, jednocześnie umożliwiając Polsce wypracowanie pozycji strategicznego partnera w realizacji wyspecjalizowanych zadań kosmicznych.

Kluczowe jest, aby realizowane we współpracy z innymi krajami projekty miały charakter strategiczny, ukierunkowany na długofalowy rozwój polskiego sektora kosmicznego, co w konsekwencji przyczyni się do wzmocnienia naszej roli na rynku międzynarodowym i budowy własnych kompetencji w tej branży.

We Wrocławiu: Jest przetarg na remont ul. Gajowickiej. Pojawi się tam buspas, nowa nawierzchnia i zabytkowa... kostka brukowa

 

4. Biorąc pod uwagę dane z raportu "Gospodarka Kosmiczna" z kwietnia 2024 roku opublikowanego przez Polski Instytut Ekonomiczny, z którego wynika, że wartość wpłat Polski do Europejskiej Agencji Kosmicznej w 2023 roku wyniosła 69 mln EUR, co stanowiło 0,014% polskiego PKB, czy zdaniem kandydatki/kandydata powinno się podnieść wartość polskich wpłat do ESA?

Magdalena Biejat: Kwestia powinna być przedmiotem dialogu z polskim środowiskiem naukowym. Ale, jak już wspomniałam, podstawą jest podniesienie finansowania nauki w ogóle, co od początku wspieram i, jako żona naukowca, doskonale rozumiem.

Marek Jakubiak:  Podniesienie wpłat do ESA może być uzasadnione, jeśli przyniesie wymierne korzyści dla polskich firm i gospodarki. Dane pokazują, że od 2015 roku polskie podmioty zdobyły kontrakty ESA o wartości 270 mln EUR, co wskazuje na zwrot z inwestycji. Zwiększenie składki, np. do poziomu 200 mln EUR w latach 2023–2025, jak zapowiedziano, może otworzyć drzwi do większych projektów, takich jak budowa satelitów czy misje załogowe. Jednak jako polityk dbający o interesy podatników uważam, że każda podwyżka musi być poprzedzona analizą, czy środki te nie mogłyby być lepiej wykorzystane w innych sektorach, np. w obronności czy infrastrukturze. Priorytetem jest zapewnienie, że polskie firmy dostaną proporcjonalny udział w kontraktach ESA.

Maciej Maciak: Obniżyć jak tylko się da.

Marek Woch: Tak, szczególnie, że te pieniądze potem wracają w postaci zamówień dla polskich firm sektora kosmicznego i dają możliwość uczestnictwa w ambitnych misjach naukowych i technologicznych, których samodzielnie jako Polska nie bylibyśmy w stanie zorganizować. Może to znacząco podnieść konkurencyjność polskiej gospodarki i otworzyć polskie firmy sektora kosmicznego na nowe rynki, zwłaszcza w sytuacji doniesień o możliwym zmniejszeniu budżetu NASA nawet o 1/4.

Adrian Zandberg: W przypadku przemysłu wysokich technologii, jakim bez wątpienia jest sektor kosmiczny, kluczowe znaczenie ma stabilność i przewidywalność wspierających działań państwa. Tylko wtedy przedsiębiorstwa, instytucje badawcze i partnerzy międzynarodowi mogą traktować Polskę jako wiarygodnego uczestnika globalnych procesów technologicznych, a polskie firmy i instytucje realnie zyskiwać na znaczeniu. Dlatego też wysokość polskich wpłat do Europejskiej Agencji Kosmicznej powinna wzrastać — ale musi to być wzrost przemyślany, oparty na jasno określonych priorytetach i długofalowej strategii. Nie chodzi bowiem wyłącznie o sam poziom składki, ale o to, w jaki sposób ją wykorzystujemy. Kluczowe jest wskazanie konkretnych programów opcjonalnych, w których chcemy uczestniczyć, i decyzja, które z nich realnie budują kompetencje polskich firm oraz instytucji. Tylko wtedy środki przekazywane do ESA przełożą się na rozwój krajowego potencjału technologicznego, innowacyjność i niezależność w kluczowych obszarach. Zwiększenie składki – tak, ale w sposób odpowiedzialny, transparentny i zgodny z interesem publicznym.

W regionie: "Śmierdzi tak, że nie da się żyć". Mieszkańcy Stronia Śląskiego proszą o pomoc w sprawie oczyszczalni ścieków

 

5. Czy zdaniem kandydata/kandydatki powinniśmy jako kraj uczestniczyć w załogowej misji lądowania na Księżycu?

Magdalena Biejat: Byłoby to wyzwanie umożliwiające przyspieszenie rozwoju polskiej nauki i przemysłu kosmicznego. Podchodzę pozytywnie do tej koncepcji.

Marek Jakubiak:  Uczestnictwo Polski w załogowej misji lądowania na Księżycu, np. w ramach programu Artemis, byłoby prestiżowym krokiem, który wzmocniłby naszą pozycję w globalnym sektorze kosmicznym. Jako sygnatariusz Artemis Accords, Polska już zadeklarowała współpracę z NASA w tym obszarze. Jednak takie misje są kosztowne, a korzyści – głównie naukowe i wizerunkowe – nie zawsze przekładają się na natychmiastowy zysk gospodarczy. Moim zdaniem, Polska powinna uczestniczyć w takich projektach, ale z naciskiem na dostarczanie technologii, np. detektorów promieniowania czy instrumentów, jak robi to Vigo Photonics czy PAN. Bezpośredni udział astronauty byłby inspirujący, ale priorytetem jest rozwój rodzimego przemysłu, a nie tylko symboliczne gesty.

Maciej Maciak: Jeżeli będzie to na zaproszenie i sfinansowanie tego typu podróży, jako ciekawostka, w nadziei i to jeszcze nikłej, że ktoś to w ogóle zauważy i doceni. Na pewno nie wkładać w to pieniędzy które są potrzebne w wielu dziedzinach na naszym rynku.

Marek Woch: Na pewno polskie firmy sektora kosmicznego powinny partycypować w tym przedsięwzięciu – w tym kontekście warto przypomnieć o podpisanym jeszcze przez poprzedniego prezesa Polskiej Agencji Kosmicznej prof. Grzegorza Wrochnę porozumieniu Artemis Accord: Artemis Accords - NASA W dalszych latach w grę będzie też wchodziło pozyskiwanie surowców ziem rzadkich z Księżyca, gdy na Ziemi będzie już brakować takich surowców (np. zasoby helu-3 dla potrzeb energetyki termojądrowej). Po tym jak kolejny Polak (dr Sławosz Uznański – Wiśniewski) poleci w kosmos należy czynić starania, abyśmy mieli reprezentanta w przyszłych misjach księżycowych jako astronautę projektowego ESA (Europejskiej Agencji Kosmicznej) we współpracy z Amerykanami w ramach projektu Artemis. Udział polskiego astronauty w którejś z kolejnych misji na Księżyc (w pierwszych misjach Artemis będzie to raczej bardzo trudne) musi być jednak ostatecznie poparty rzetelną analizą finansową, bilansem spodziewanych kosztów i zysków, gdyż będzie to z pewnością znacznie bardziej kosztowne przedsięwzięcie niż lot na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Adrian Zandberg: Udział Polski w załogowej misji lądowania na Księżycu może stanowić okazję do przyśpieszenia rozwoju naszego sektora kosmicznego oraz umocnienia pozycji na arenie międzynarodowej. Nasze firmy i instytucje mają potencjał, by wnieść realny wkład w takie przedsięwzięcia, zwłaszcza w zakresie dostarczenia specjalistycznych technologii oraz komponentów niezbędnych do ich realizacji. Współpraca przy misji księżycowej powinna być natomiast ukierunkowana na realizację zadań, które są zgodne z naszymi celami i strategią kosmiczną. Aby zaangażowanie w tak zaawansowane projekty przyniosło trwałe korzyści, konieczne jest ukierunkowanie wysiłków na rozwój tych obszarów technologicznych, które pozwolą Polsce zbudować własne, niezależne kompetencje i wzmocnić suwerenność w tym strategicznym sektorze.

Pytania wysłaliśmy do wszystkich 13 sztabów wyborczych z prośbą o odpowiedź w ciągu tygodnia. Na udzielenie odpowiedzi zdecydowali się jedynie kandydaci, których opinie udostępniliśmy w powyższym tekście.

Wybory 2025: Karol Nawrocki w Wałbrzychu: Przekazałem mieszkanie w Gdańsku organizacji charytatywnej


Komentarze (1)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Niki 2025-05-16 06:46:51 z adresu IP: (37.248.xxx.xxx)
Tylko MM! Jedyny kandydat który nie chce wojny tylko DOBROBYTU I POKOJU!