Martwe świerki na Ołtaszynie. Mieszkańcy boją się, że drzewa się przewrócą

Apele do Zarządu Zieleni Miejskiej o wycinkę spotkały się tylko z częściową reakcją. W zeszłym roku pozbyto się kilku suchych drzew, resztę pozostawiono. Marek Szempliński, rzecznik Zarządu Zieleni Miejskiej wyjaśnia, że drzewa rosły w pasie drogowym i podlegały pod Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta. Dodaje też, że do wycinki nie wystarczy opinia mieszkańców:
- To nie jest tak, że Zarząd Zieleni czy Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta według oceny mieszkanki, drzewa, które się nie nadają, może wyciąć. To jest niedopuszczalne. To musi być wszystko zgodnie z procedurą, ponieważ urzędnik odpowiada za to prawnie.
Pani Maria, która martwe świerki ma za płotem, od miesięcy żyje w strachu:
- Jak zaczyna wiać, łamią się czubki i lecą na ulicę. Córka wysłała tyle maili i nikt nie zareagował. Czekają na to, żeby jakieś tu się wydarzyło nieszczęście. Ja się boję o kogoś, że będzie jechał, ale sama też się boję, bo ja nigdy nie wiem, kiedy przyjdzie wichura. Jak tylko wieje, to ja się boję z domu wyjść.
Rzecznik Zarządu Zieleni Miejskiej dodaje, że wniosek o wycinkę martwych świerków został wydany, jednak nie zostaną one ścięte wcześniej niż w połowie października ze względu na okres lęgowy ptactwa. Nie pociesza to mieszkańców, którzy nadal obawiają się przewrócenia się drzew przy mocniejszym wietrze.
Przeczytaj także: To już plaga! Złodzieje na rowerach okradają samochody na Ołtaszynie. Mieszkańcy mają dosyć, a policja uspokaja
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

