Rodzice Ani z Zielonego Wzgórza na ulicach Wałbrzycha. To nietypowy pomysł MOPS-u
Maryla i Mateusz - rodzice Ani z Zielonego Wzgórza - od kilku miesięcy wizytują Wałbrzych, promując pieczę zastępczą. Mało kto bowiem pamięta, że dla głównej bohaterki powieści byli rodzicami zastępczymi. To pomysł pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Zastępczej. Ci odpowiadają zainteresowanym nawet na najtrudniejsze pytania. Rozwiewają też wątpliwości, mówi Radiu Wrocław Agnieszka Niewada, zastępca kierownika działu pieczy zastępczej wcielająca się w rolę Maryli:
- Ukończenie szkolenia do niczego nie zobowiązuje. Każdy potrzebuje swojego własnego czasu. Mamy mnóstwo przykładów, że do tego trzeba dojrzeć. To jest kwestia pół roku, roku, czasami kilku lat i wtedy jest taka iskiereczka, że przecież mogę przyjąć dziecko, dać mu dom, dać radość, dać miłość.
Akcja jest okazją do przypomnienia, że Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Wałbrzychu prowadzi bezpłatne szkolenia dla osób, które chcą pomóc dzieciom z placówek opiekuńczo-wychowawczych. Szkolenie trwa ponad 50 godzin, obejmuje spotkanie z psychologami, zajęcia z pedagogami i specjalistami, a także 10-godzinny staż w rodzinach zastępczych. Kandydaci poznają między innymi zagadnienia dotyczące rozwoju dziecka, profilaktyki zdrowotnej, prawa rodzinnego czy umiejętności wychowawczych.
W regionie: Kłótnia o wynajem sali sportowej w Żórawinie. Trener spiera się ze szkołą, a poszkodowane są dzieci
"Budzimy dużą ciekawość" - mówią Maryla i Mateusz
W Wałbrzychu w placówkach opiekuńczo-wychowawczych jest około 140 dzieci czekających na rodziny adopcyjne lub rodzinne domy dziecka. W rodzinnej pieczy zastępczej czeka natomiast około 500 dzieci. Czy obecność gości z przeszłości przełożyła się na zainteresowanie? Na pewno odważyły się kolejne osoby, przyznaje Piotr Sapalski wcielający się w rolę Mateusza z Zielonego Wzgórza:
- Na pewno zwiększyło się zainteresowanie. Na chwilę obecną szkolenia rozpoczynają się we wrześniu. Mamy dość nietypową grupę, ponieważ zgłosiło się ośmiu panów i jedna pani. Ja łudzę się, że to jest pokłosie tego, że Mateusz pojawił się na ulicach Wałbrzycha. Zapraszamy panie, żeby wyrównać stawkę.
Wizyta Maryli i Mateusza to kontynuacja poprzednio rozpoczętej akcji "Ania szuka domu", w ramach której do wielu osób trafiły lalki symbolizujące Anię z Zielonego Wzgórza. Każdy, kto taką otrzymał, miał za zadanie rozważyć zostanie rodzicem zastępczym lub przekazać ją dalej, by zmobilizować innych.
- Budzimy dużą ciekawość i pierwszy raz jesteśmy z moim bratem Mateuszem w sytuacji, kiedy to ludzie podchodzą do nas i zaczepiają nas, a nie na odwrót, nie my ich. Opowiadamy oczywiście o naszych postaciach. Ania z Zielonego Wzgórza znana jest chyba każdemu, ale mało kto myśli o tym, że Mateusz i Maryla byli rodzicami zastępczymi dla Ani - mówi nam Maryla z Zielonego Wzgórza (Agnieszka Niewada).
Sprawdź też: Zamek Świny zmienił się w tolkienowską twierdzę. Do niedzieli można spotkać tam fanów historii Śródziemia
Rodzicem zastępczym może zostać każdy
Maryla i Mateusz świecą też przykładem. Sami wzięli udział w szkoleniu dla rodzin zastępczych oraz odbywają praktyki w domu jednej z rodzin zastępczych. Wykorzystanie postaci literackich odczarowuje to trudne i zarazem ważne zagadnienie. A ciekawskich nie brakuje, dodaje Mateusz z Zielonego Wzgórza (Piotr Sapalski):
- Tu jest nasza rola, żebyśmy ich zaprosili w pewnego rodzaju podróż do przeżycia przygody i zainteresowania się pieczą zastępczą, bo bardzo często ten zlepek słów "piecza zastępcza" jest trudny do rozszyfrowania i tutaj pojawia nam się przestrzeń, kiedy możemy wytłumaczyć, co to jest i co z tym można zrobić.
Warto pamiętać, że rodzicem zastępczym może zostać każdy. Nie muszą być to pary, choć - zgodnie z przepisami - jeśli małżeństwo chce stworzyć rodzinę zastępczą, to obydwoje małżonkowie muszą przejść szkolenie. Co niezwykle istotne, rodziny zastępcze w Wałbrzychu mogą liczyć na stałe wsparcie Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej: finansowe, psychologiczne oraz pomoc koordynatora.
Przeczytaj: Rodzicom z niepełnosprawnościami odebrano syna. Teraz będą musieli płacić... 1500 złotych miesięcznie?
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

