Śląsk otrząsnął się po tęgim laniu w Krakowie - Radio Wrocław

Śląsk otrząsnął się po tęgim laniu w Krakowie

inf. prasowa/PP
| 10 miesiecy temu, 2025-08-29, 20:20
Śląsk otrząsnął się po tęgim laniu w Krakowie  - Patryk Sokołowski (nr 81) zdobył swoją drugą bramkę w tym sezonie
Patryk Sokołowski (nr 81) zdobył swoją drugą bramkę w tym sezonie
fot. Adriana Ficek/slaskwroclaw.pl

Niespełna tydzień temu zespół Ante Simundzy doznał dotkliwej porażki 0:5 z Wisłą w Krakowie. Blamaż przy Reymonta to coś, o czym zarówno piłkarze, jak i kibice chcieli jak najszybciej zapomnieć – pomóc w tym miał korzystny wynik starcia z GKS-em Tychy.

Trener Śląska zdecydował się na zmiany tylko w formacji ofensywnej. Miłosza Kozaka i Yehora Sharaburę zastąpili Luka Marjanac i przesunięty ze środka pola Piotr Samiec-Talar. W miejsce wychowanka WKS-u w centralnej części boiska wysłano z kolei Patryka Sokołowskiego. Ostatnia z rotacji nastąpiła na pozycji numer 9 – wracający po zawieszeniu Przemysław Banaszak zastąpił Damiana Warchoła.

Starcie rozpoczęło się od groźnych akcji przyjezdnych. Po wymianie kilku podań do strzału w polu karnym doszedł Maksymilian Stangret, ale na szczęście dla gospodarzy uderzył ponad bramką. Niedługo potem ten sam zawodnik znów znalazł się w szesnastce Śląska, lecz znów był nieskuteczny. Tyszanie konsekwentnie zagrażali obronie WKS-u. W 13. minucie pięknym strzałem z dystansu popisał się Julian Keiblinger – trafił do siatki, ale sędzia nie uznał gola, ponieważ Damian Kądzior, który asystował, wcześniej znalazł się na spalonym.

Wrocławianie pierwszą dobrą akcję stworzyli sobie dopiero w 16. minucie spotkania. Podanie w pole karne GKS-u dostał Luka Marjanac. Skrzydłowy następnie dośrodkował, piłka minęła Przemysława Banaszaka i trafiła pod nogi wbiegającego Marca Llinaresa. Hiszpan próbował uderzenia, ale tuż przed nim znajdował się przeciwnik, który zablokował strzał. Odtąd gospodarze częściej pojawiali się w okolicach bramki Leona-Oumara Wechsela.

Na kwadrans przed przerwą obiecującą kontrę wyprowadzili goście. Jakub Bieroński znalazł się sam na sam z Michałem Szromnikiem. W tym pojedynku lepszy okazał się jednak golkiper WKS-u, który wyrzucił futbolówkę poza linię końcową.

Dziesięć minut później niemal równie dobrą próbę miał Przemysław Banaszak. Po rzucie wolnym wykonywanym z okolic lewego narożnika boiska piłka trafiła wprost na jego głowę. Napastnik starał się przekierować ją w stronę bramki, ale nieznacznie się pomylił. Przed przerwą w kapitalnej sytuacji znalazł się jeszcze Luka Marjanac, lecz ponownie zabrakło celności.

Po wznowieniu gry na prowadzenie jako pierwsi mogli wyjść tyszanie. Kądzior mocno uderzył na bramkę. Michał Szromnik znów jednak był na posterunku i zaliczył kolejną kapitalną paradę. Chwilę później piłka znalazła się już po drugiej stronie boiska. Banaszak miał przed sobą jednego obrońcę i golkipera. W tej sytuacji przeciwnicy okazali się lepsi. Następne dobre próby to strzały Piotra Samca-Talara i Banaszaka. Wrocławianie prowadzili grę i szukali swojej bramki, ale cały czas brakowało im konkretów.

Perfekcyjną kontrę w 69. minucie wyprowadzili tymczasem goście. Mamin Sanyang, który chwilę wcześniej pojawił się na murawie, oszukał obu stoperów WKS-u i wpakował piłkę do siatki. Wyprowadził GKS na prowadzenie, ale nie na długo. Wrocławianie od razu ruszyli do ataku. Besar Halimi wrzucił piłkę w pole karne, gdzie znajdował się Patryk Sokołowski. Pomocnik wepchnął futbolówkę za linię bramkową, ale golkiper wybił ją z powrotem na boisko, gdzie był Samiec-Talar. Skrzydłowy skutecznie poprawił strzał, lecz trafienie ostatecznie zaliczono Sokołowskiemu. Na tablicy wyników znów pojawił się remis. 

Kolejne udane wejście z ławki rezerwowych stało się udziałem Damiana Warchoła. Akcję w 97. minucie zainicjował Samiec-Talar, który kapitalnym dośrodkowaniem obsłużył Llinaresa. Hiszpan zgrał piłkę głową wzdłuż linii bramkowej, a napastnik Śląsk z bliska wepchnął ją klatką piersiową do siatki. 

W 88. minucie Banaszak został powalony na skraju pola karnego przez golkipera GKS-u. Sędzia pokazał bramkarzowi za to zagranie czerwoną kartkę. Tyszanie wykorzystali już wszystkie zmiany, więc w tej sytuacji rękawice ubrał Kacper Wełniak.

Wynik już się nie zmienił. Śląsk wygrał 2:1 i dzięki temu wrócił na 3. miejsce w tabeli. 

Śląsk Wrocław – GKS Tychy 2:1 (0:0)

Bramki: Patryk Sokołowski 70, Damian Warchoł 79 - Mamin Sanyang 69.

Śląsk: Szromnik – Guercio, Szota, Malec, Llinares, Yriarte (Jezierski 62), Sokołowski, Halimi (Warchoł 73), Samiec-Talar (Koazk 87), Marjanac (Sharabura 87), Banaszak.

GKS: Wechsel – Tecław, Lipkowski, Głogowski, Szpakowski, Błachewicz (Kubik 83), Bieroński (Makowski 62), Niemann (Sanyang 62), Stangret (Wełniak 46), Keiblinger, Kądzior (Machowski 77).

Czerwona kartka: Leon-Oumar Wechsel (GKS).

Sędziował: Karol Arys.

Widzów: 15652.


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.