Urzędnicza przepychanka trwa, a remont drogi stoi. Mieszkańcy Brochocina: W końcu dojdzie do tragedii
Mieszkańcy Brochocina mają dość. - Czy musi dojść do tragedii, by ktoś w końcu coś zrobił? - dopytują zaniepokojeni. Chodzi o wprowadzone dwa lata temu zwężenie na drodze biegnącej przez ich miejscowość. Tuż przy postawionych słupkach znajduje się przejście dla pieszych. Rozpędzeni kierowcy bez namysłu wymijają stojące na drodze bariery i zdaniem mieszkańców to kwestia czasu aż dojdzie do wypadku.
W regionie: Schronisko Orle bez nowego gospodarza. Mimo rozstrzygnięcia przetargu, nie podpisano umowy
Choć to droga wojewódzka, jak podkreśla zarządca Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei, czasowe zwężenie wynika z osunięć pobocza i części korpusu drogowego w okolicach cieków rzecznych w zarządzie Wód Polskich i nie mogą nic zrobić:
- I tylko jest Wody Polskie kontra nasza kochana gmina przekomarzają się. Mówili, że to warte jest 2 mln to się pytam z czego to, ze złota? To jest przepychanka teraz między Wodami, a gminą, a drogą wojewódzką i widać efekt.
- My już nie wiemy z kim mamy rozmawiać, kogo prosić. Ile jeszcze czasu upłynie aż w końcu ktoś poważnie potraktuje nasz problem.
Wody Polskie oraz DSDiK przepychają się odpowiedzialnością
Jak wyjaśniają Wody Polskie, uszkodzenie drogi w miejscowości Brochocin nie wynika z ich działalności. Problemem ma być płynący pod drogą potok Brochotka, który przebiega wzdłuż jezdni i którego stan techniczny został zakwestionowany przez organy nadzoru budowlanego. Jak przekazał Radiu Wrocław Artur Padniewski rzecznik prasowy DSDIK, nic nie mogą zrobić, ponieważ czasowe zwężenie jest niezależne od zarządcy drogi:
- Na drodze wojewódzkiej nr 328 w miejscowości Brochocin wprowadzono czasowe zwężenie jezdni. Jest ono niezależne od zarządcy drogi - wynika ono z osunięć pobocza i części korpusu drogowego w okolicach cieków rzecznych w zarządzie Wód Polskich.
ZOBACZ: Kolejny sukces w Jaskini Niedźwiedziej. Drugi korytarz do Sali Mastodonta wydrążony [ZDJĘCIA]
Mieszkańcy apelują: Tutaj chodzi o bezpieczeństwo, również naszych dzieci
Wody Polskie wzywają natomiast wszystkie podmioty, które odnoszą korzyść z funkcjonowania urządzenia wodnego, w tym także DSDiK do partycypacji w kosztach. Dotychczas jedynie powiat złotoryjski wyraził taką wolę. Bez porozumienia ze wszystkimi stronami nie można ogłosić przetargu i rozpocząć prac.
Jak przekazał w nadesłanym komunikacie Zespół Komunikacji i Edukacji Wodnej Wody Polskie we Wrocławiu czekają na ruch ze strony gminy, powiatu i zarządcy drogi:
- Remont kanału jest konieczny, aby zapobiec dalszej degradacji infrastruktury i zapewnić bezpieczeństwo mieszkańców. Ze względu na fakt, że z funkcjonowania urządzenia korzystają różne instytucje, Wody Polskie będą dążyć do podpisania porozumienia w sprawie współrealizacji remontu. Po zawarciu takiego porozumienia możliwe będzie wyłonienie wykonawcy i rozpoczęcie prac.
Mieszkańcy od wielu miesięcy domagają się także odmalowania i odpowiedniego oznakowania znajdującego się tuż przy zwężeniu przejścia dla pieszych, jednak bezskutecznie. Boją się o bezpieczeństwo swoje i dzieci, ponieważ przejście nie jest widoczne, a kierowcy notoryczne przekraczają prędkość w tym miejscu.
Sprawdź również: Zaostrza się spór o kopalnię w Dobkowie. Inwestor chce odsunięcia gminy od wydania decyzji
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


