Trener szachowy z Legnicy wykorzystał kilkuletnie dziewczynki. Jego obrona podważa wyrok sądu

Aktualizacja: Godz. 15:45.
Według informacji Andrzeja Andrzejewskiego, reportera Radia Wrocław, podczas dzisiejszego procesu, sędziowie prawie w całości utrzymali wyrok pierwszej instancji. Dzisiejszy wyrok, już prawomocny, różni się tylko w jednej części od poprzedniego. Otóż daje rodzinom poszkodowanym możliwość ubiegania się o znacznie większe odszkodowania.
Wcześniej pisaliśmy:
Do Sądu Okręgowego w Legnicy wraca dziś sprawa Piotra K., trenera szachowego, skazanego za pedofilię. Mężczyzna m.in. przez kilka miesięcy wielokrotnie współżył z 12-letnią dziewczynką, bo jak twierdził... zakochał się w niej. Obrońca podważa wyrok pierwszej instancji.
WAŻNE: Atak na tramwaj we Wrocławiu! Zatrzymali i zniszczyli pojazd. Miasto szuka sprawców [WIDEO]
Twierdzi, że sąd posiłkował się opinią seksuologa, który nie jest lekarzem. Wszystkie zarzuty zostały jednak podczas procesu potwierdzone. - Bezspornym faktem jest choćby gromadzenie przez oskarżonego pornografii dziecięcej - wyjaśnia Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka legnickiej prokuratury:
- Było to ponad 1100 plików graficznych. Oprócz tego tej dwunastolatce, z którą obcował płciowo prezentował treści pornograficzne. A także dopuścił się innej czynności seksualnej w stosunku do innej dziewczynki, która wówczas miała 8 lat. A następnie ta dziewczynka wykonała taką czynność w stosunku do niego.
Sąd pierwszej instancji skazał byłego trenera na 10 lat więzienia. Dzisiejsza rozprawa, z uwagi na dobro dzieci, toczyć się będzie za zamkniętymi dla mediów drzwiami.
Obrona wskazuje wątpliwości. Chodzi o opinię jednego z biegłych
Adwokatka oskarżonego uważa, że jedną z opinii wykonał seksuolog, który nie był lekarzem. Wiążących opinii w tej sprawie było jednak więcej. O jednej z nich prok. Radosław Wrębiak mówił w Radiu Wrocław jeszcze przed skierowaniem sprawy na wokandę:
- Prokurator zasięgnął również opinii biegłego seksuologa, który oceniał zaburzenia preferencji seksualnych. A przede wszystkim to, co narzuca nam tzw. "ustawa Kamilka", czyli zadaliśmy również biegłemu seksuologowi pytanie jak duże jest prawdopodobieństwo ponownego popełnienia przez podejrzanego przestępstwa przeciwko seksualności osobom małoletnim.
Podczas pierwszego procesu sąd nie miał wątpliwości co do winy oskarżonego. Mężczyzna sam się przyznał do części zarzutów. Ważnym dowodem w sprawie były też dokonane przez niego nagrania wideo. Piotr K., zanim usiadł na ławie oskarżonych, został przez radnych pozbawiony tytułu "zasłużonego dla Legnicy".
W regionie: Koczowali i śmiecili na chronionym obszarze. Chcieli... mieć blisko na jagody
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

