Matki rodzą pod wpływem narkotyków, dzieci zostają bez domów. Narastający problem w legnickim szpitalu

Drastyczny wzrost liczby urodzeń dzieci przez matki pod wpływem narkotyków. W legnickim szpitalu wojewódzkim od początku roku odnotowano już ponad trzydzieści takich przypadków. Dla porównania: w całym 2024 było ich dziewiętnaście. - Dzieci urodzone pod wpływem środków odurzających nie wracają z matkami do domów - zastrzega Beata Kowalczyk, pielęgniarka oddziałowa intensywnej terapii i neonatologii:
- No to są mamy, które są uzależnione. Wykrywa się obecność narkotyków u matki - oczywiście kontrolujemy też u noworodka - i automatycznie powiadamiamy sąd rodzinny w danym mieście. Sąd nam wskazuje, żeby umieścić dziecko w placówce. Tylko, że teraz tych młodych mam-narkomanek jest tak bardzo dużo, że nie ma miejsca.
W regionie: Spór o biogazownię w Lubinie trwa. Inwestor nie przekonał mieszkańców na spotkaniu
Nawet najlepsza opieka pielęgniarek nie zastąpi braku rodzicielskiego ciepła
Noworodki odebrane matkom-narkomankom, choć są zdrowe, przebywają w szpitalu nawet po kilka miesięcy. Zdaniem psychologów, nawet najlepsza opieka pielęgniarek nie zastąpi im już braku rodzicielskiego ciepła, tak ważnego w pierwszym okresie życia.
Tylko w tym roku Sąd Rodzinny w Legnicy odebrał prawa rodzicielskie wobec trzydziestu dwóch maluchów, które przyszły na świat w tamtejszym szpitalu wojewódzkim. - Niemal w każdym z przypadków powód był taki sam - wyjaśnia dr Wojciech Kowalik, ordynator oddziału neonatologii:
- To nie są dzieci porzucane, bo rodzice nie chcą odebrać. Najczęstszym teraz powodem zabierania (rodzicom - dop. red.) dzieci są narkotyki. Głównie amfetamina, metamfetamina, niekiedy również opiaty. Ostatnio udało nam się wypisać trójkę dzieci, które leżały już nawet 3-4 miesiące.
Sprawdź: Koleje Dolnośląskie nie pojadą do Warszawy. "Sytuacja diametralnie się zmieniła"
Gwałtowny wzrost sierot to wynik m.in łatwo dostępnych narkotyków
Tylko w tej chwili w legnickim szpitalu na miejsce w domu dziecka czeka siedmioro zdrowych maluchów. Pracownicy szpitala wojewódzkiego w Legnicy sugerują, że gwałtowny wzrost liczby sierot na oddziałach wiąże się ze stosunkowo niską ceną i coraz łatwiejszym dostępem do narkotyków na czarnym rynku. Potwierdza to Dariusz Bełdowski, szef legnickiego MONAR-u:
- Od pacjentów mamy takie sygnały, że narkotyki, leki nielegalne są wysyłane kurierami. Te osoby się ze sobą jakoś umawiają m. in. przez Telegram rosyjski, czy przez wiele innych komunikatorów. Jest kod podany. Dany człowiek przychodzi i odbiera. Praktycznie jest to niewykrywalne.
Wzrost liczby porodów pod wpływem narkotyków to temat, którym od dawna zajmują się nie tylko sądy, ale również policjanci. Dwa dni temu - między innymi właśnie dzięki współpracy z lekarzami, czy krewnymi osób pozbawionych praw do noworodków - funkcjonariuszom z Legnicy udało się rozbić fabrykę metamfetaminy, w której znajdowały się 43 kg narkotyku o czarnorynkowej wartości ponad 2 milionów złotych.
Przeczytaj więcej o zatrzymaniu w Legnicy: Zrobili z mieszkania fabrykę metamfetaminy. Zabezpieczono aż 43 kilogramy narkotyku [WIDEO]
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

