"Od 27 października do odwołania po staremu". Mijanka na Klecinie za 5 mln złotych dalej bezużyteczna

Ponad dwa tygodnie po oddaniu do użytku nowej „mijanki” na Klecinie, tramwaje nadal nie mogą z niej w pełni korzystać. Choć inwestycja warta około 4,8 mln zł miała usprawnić ruch na jednotorowym odcinku przy ulicy Przyjaźni, rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana.
Przeczytaj również: Mijanka na Klecinie minęła się z celem. Sygnalizacja znów zawiodła
"Na starych zasadach" do odwołania
Jak informuje Mateusz Florczyk, reporter Radia Wrocław, w sieci pojawiła się wiadomość, jaką MPK Wrocław rozesłało do swoich motorniczych. Wynika z niej, że od 27 października do odwołania tramwaje mają jeździć „po staremu”, z pominięciem nowego fragmentu toru. W mailu zaznaczono też, że cały odcinek należy traktować jako jednotorowy i wjeżdżać na niego tylko po uzyskaniu sygnału ze sterownika STT.
Jak tłumaczy MPK Wrocław w mediach społecznościowych, problemy wynikają z błędów w działaniu systemu sterowania sygnalizacją. Dopóki wykonawca nie wprowadzi niezbędnych poprawek w oprogramowaniu, tramwaje będą kursować według dotychczasowych zasad, a wykonawca nie otrzyma zapłaty za inwestycję. W rozmowie z Radiem Wrocław potwierdza to Daniel Misiek, rzecznik prasowy MPK Wrocław:
- Co nie działa? To nie działa odpowiednio program sygnalizacji świetlnej. I teraz poprosiliśmy wykonawcę, aby on napisał ten program raz jeszcze, a do tego momentu, jak on tego programu nie napisze, my kursujemy tak jak wcześniej, a wykonawca uzyska odbiór i wynagrodzenie dopiero po zrealizowaniu całej inwestycji.
Sprawdź: Znamy wyniki Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego. Te projekty wybrali mieszkańcy
"5 milionów i bezczynnie będziesz stał"
Przypomnijmy, że inwestycja przy ulicy Przyjaźni obejmowała nie tylko dobudowę drugiego toru, lecz także modernizację sieci trakcyjnej, oświetlenia i systemu odwodnienia oraz instalację układu sterowania rozjazdami. Co o tej na razie nietrafionej inwestycji myślą wrocławianie?
- No wie Pan, teraz są takie czasy, że zrobią 10 metrów chodnika i to już jest milion złotych.
- To jest inwestycja niepotrzebna.
- Mimo wszystko to jest bardzo denerwujące dla osób, które dojeżdżają do pracy, do szkół. Niesamowite. Ja to jeździłam, więc wiem, jak to bywało.
- Bardzo ładnie - 5 milionów i bezczynnie będziesz stał.
- Najbardziej bezsensowna mijanka w takim razie w całym Wrocławiu.
Więcej w materiale Mateusza Florczyka, reportera Radia Wrocław:
We Wrocławiu: Przebite opony w dziewięćdziesięciu samochodach we Wrocławiu. Mieszkańcy są zszokowani
Witold Woźny: Dziwi mnie internetowy szum wokół tej inwestycji
- Oczywistym jest, że przy każdego typu inwestycji - czy na takiej, na której pojawiają się błędy, ale też na takiej, gdzie tych błędów czy jakichś problemów nie ma - staramy się wyciągać wnioski dla siebie na przyszłość. Proces inwestycyjny, jak i realizacja samego kontraktu, zawsze ewoluuje i zawsze są nowe doświadczenia, nowe spojrzenia, nowi ludzie, którzy pozwalają iść do przodu. Tu rzeczywiście trochę dziwię się temu szumowi internetowemu, który gdzieś tam pojawił się - powiedział Witold Woźny w rozmowie z Idą Górską i Krzysztofem Janosiem. Prezes MPK Wrocław w programie "Para dla Dolnego Śląska" przyznał też, że chciałby, żeby temat mijanki... już minął.
POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY:

Afera Collegium Humanum: Rektorzy z Wrocławia przed prokuraturą. Śledczy wciąż przesuwają publikację aktu oskarżenia
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

