Przedsiębiorcy liczą straty po spuszczeniu wody z Jeziora Pilchowickiego. "Spotyka nas po raz kolejny to samo" - Radio Wrocław

Przedsiębiorcy liczą straty po spuszczeniu wody z Jeziora Pilchowickiego. "Spotyka nas po raz kolejny to samo"

Maciej Ryłkiewicz
Maciej Ryłkiewicz
| 3 godziny temu
Przedsiębiorcy liczą straty po spuszczeniu wody z Jeziora Pilchowickiego. "Spotyka nas po raz kolejny to samo" - Po spuszczeniu wody z Jeziora Pilchowickiego przedsiębiorcy liczą straty.
Po spuszczeniu wody z Jeziora Pilchowickiego przedsiębiorcy liczą straty.
Fot. Jakub Thauer / Pixabay

Najpierw pandemia COVID-19, później powódź w 2024 roku, a teraz śnięcie ryb i brak możliwości korzystania z rzeki Bóbr. Po spuszczeniu wody z Jeziora Pilchowickiego przedsiębiorcy z powiatu lwóweckiego po raz kolejny liczą straty.

- Sezon rekreacyjny jest bardzo krótki. Ma łącznie 3 miesiące i teraz jeżeli nam wypadną 2-3, a może więcej, bo tego nie wiemy - nikt nas nie informuje i nie wiemy, jak długo będzie niezalecane korzystanie z rzeki Bóbr - więc obawiamy się, że znowu będzie to trudny sezon. To jest bardzo odczuwalne - mówi Artur Barczyński, organizator spływów pontonowych.

- Bardzo długo walczyliśmy o to, żeby pozyskać klientów z całej Polski. Byli przeszczęśliwi, jak tu przyjeżdżali. W tym momencie nie chcą, bo się boją, bo w mediach jest, że jest gangrena, że ryby płyną. Tu ryby nie płyną. One zostały gdzieś tam pozabierane na zaporze. Tu jest woda i nawet jesteśmy blisko rzeki teraz - nie ma żadnego odoru, jakiegoś zapachu - komentuje Mieczysław Wróbel z „Ziemi Obiecanej” w Nielestnie.

- Jeszcze niedawno dotknęła nas bardzo boleśnie powódź. Do wielu z naszych domostw przez ostatni rok nie było dojazdu, więc nie mogliśmy tej działalności turystycznej prowadzić. Spotyka nas po raz kolejny to samo. Ja dzisiaj odebrałem kilkanaście telefonów z rezygnacją rezerwacji na tegoroczne wakacje - dodaje Igor Glinda, prowadzący gospodarstwo agroturystyczne Tartak nad rzeką Bóbr.

W regionie: Konserwator zabytków blokuje zmiany na rynku? Zweryfikowaliśmy słowa prezydent Świdnicy

 

Wojewoda Dolnośląski wydał zakaz korzystania z rzeki Bóbr

Wojewoda Dolnośląski wydał rozporządzenie zakazujące korzystania z wody w rzece Bóbr na odcinku od zapory w Pilchowicach do zbiornika Rakowice. Nie można do niej wchodzić, poić nią zwierząt, łowić w niej ryb czy wykorzystywać do celów gospodarczych. Więcej na ten temat piszemy TUTAJ. Na wyniki badań trzeba było nieco poczekać, ponieważ ich wiarygodność zależy od zachowania odpowiedniej procedury. Wyjaśnia to Zofia Lipka, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lwówku Śląskim:

- Musi być zastosowana odpowiednia metodologia badań i jeżeli chodzi o mikrobiologię, jest odpowiedni czas inkubacji i identyfikacji poszczególnych bakterii. Żebyśmy wiedzieli dokładnie, co tam rośnie, to musimy to odpowiednio zbadać, przesiać i sklasyfikować.

Czy i jaką pomoc zaoferuje Tauron Ekoenergia? Dowiemy się dopiero w przyszłym tygodniu. Spółka ma powołać pełnomocnika do kontaktów z przedsiębiorcami poszkodowanymi w związku ze śnięciem dziesiątek ton ryb w Jeziorze Pilchowickim. Remont zabytkowej zapory – drugiej co do wysokości w Polsce – był konieczny.

Przeczytaj też: Uwaga na kranówkę w Pilchowicach i okolicy! Sanepid: w wodzie są bakterie coli


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.