Sprawa niewybuchów w Jeleniej Górze. Jak wyglądało roznoszenie min po mieście? [DZIEŃ PO DNIU] - Radio Wrocław

Sprawa niewybuchów w Jeleniej Górze. Jak wyglądało roznoszenie min po mieście? [DZIEŃ PO DNIU]

Maciej Ryłkiewicz
Maciej Ryłkiewicz
| 4 godziny temu
Sprawa niewybuchów w Jeleniej Górze. Jak wyglądało roznoszenie min po mieście? [DZIEŃ PO DNIU] - Sprawa niewybuchów w Jeleniej Górze. Jak wyglądało roznoszenie min po mieście?
Sprawa niewybuchów w Jeleniej Górze. Jak wyglądało roznoszenie min po mieście?
Fot. KMP w Jeleniej Górze / archiwum RW

Policjanci, saperzy i strażacy z Jeleniej Góry przez kilka dni prowadzili działania po tym, jak – według ustaleń śledczych – 39-letni były więzień miał przenosić niewybuchy. Większość odnalezionych przedmiotów pochodziła z II wojny światowej. Wszystko wskazuje na to, że były to miny ćwiczebne.

Dzięki zatrzymaniu 39-latka oraz przesłuchaniu 34-latka, który ostatecznie występuje w sprawie wyłącznie jako świadek, śledczy odtworzyli przebieg wydarzeń. Po przesłuchaniu podejrzanego policja nie podejrzewa już, aby niewybuchy zostały przeniesione do kolejnych miejsc - innych niż te, w których zostały odnalezione.

Choć sprawa zaczęła się od jednego zgłoszenia, szybko okazało się, że to dopiero początek serii zdarzeń, które przez kilka dni angażowały policjantów, saperów, strażaków i prokuratorów.

Środa (22 lipca)

Godz. 17:30 – zgłoszenie ze Staniszowa

Policjanci otrzymali zgłoszenie od mieszkańca Staniszowa, który obawiał się, że na składowisku gruzu w pobliżu jego domu ktoś wyrzucił niewybuchy z czasu II wojny światowej. Saperzy zabezpieczyli blisko 20 przedmiotów. Szybko ustalono, że pochodziły z terenu jeleniogórskiej uczelni przy ul. Podchorążych, gdzie podczas rozbiórki dawnych koszar odnaleziono podobną liczbę niewybuchów. Jak ustalili policjanci, były to najprawdopodobniej miny ćwiczebne.

Po ujawnieniu niewybuchów prace rozbiórkowe na uczelni zostały natychmiast wstrzymane do czasu dokładnego sprawdzenia budynków i terenu przez saperów.

Wieczorem ewakuowano również budynek administracyjny Karkonoskiej Akademii Nauk Stosowanych. Obiekt opuściły 23 osoby. Po sprawdzeniu terenu przez saperów pracownicy wrócili do swoich obowiązków następnego dnia.

Godz. 19:40 – ewakuacja w centrum miasta

Kilkadziesiąt minut później służby otrzymały kolejne zgłoszenie – o niewybuchu znajdującym się w koszu na śmieci przy galerii handlowej w centrum Jeleniej Góry. Zamknięto okoliczne ulice (w tym drogę krajową numer 5), ewakuowano galerię handlową, a w ratuszu zwołano sztab kryzysowy.

Galerię opuściło około 160 osób. Dodatkowo ewakuowano 11 mieszkańców pobliskich budynków. Policyjni saperzy z Wrocławia odnaleźli dwie miny przeciwpiechotne – jedną w koszu na śmieci, drugą w pobliskich zaroślach. Niebezpieczne przedmioty zostały zabezpieczone i zneutralizowane. Akcja zakończyła się około godz. 00:30.

Jeszcze tego samego dnia policjanci wytypowali 39-letniego mężczyznę jako osobę podejrzewaną o przenoszenie niewybuchów i rozpoczęli działania zmierzające do jego zatrzymania.

Ważne: Kolejne brutalne pobicie młodych Ukraińców. Grupa osiłków zaatakowała młodą kobietę i jej partnera na Zakrzowie

 

Czwartek (23 lipca)

Po zakończeniu działań saperów uczelnia przy ulicy Podchorążych wznowiła normalne funkcjonowanie, a teren został uznany za bezpieczny. Do pracy wrócili również pracownicy budynku administracyjnego Karkonoskiej Akademii Nauk Stosowanych.

Piątek (24 lipca)

W dzielnicy Czarne w Jeleniej Górze zabezpieczono kolejną minę przeciwpiechotną.

Mimo wznowienia pracy uczelni, w piątek na jej terenie ponownie pracowali saperzy. Jak poinformowała jeleniogórska policja, było to związane właśnie z odnalezieniem wspomnianej miny przeciwpiechotnej w dzielnicy Czarne – w kolejnym miejscu, do którego wywożono gruz z rozbieranych budynków uczelni. W związku z tym ponownie sprawdzono teren uczelni, aby wykluczyć obecność kolejnych niewybuchów.

Tego samego dnia przechodzień zauważył także minę przeciwpiechotną na workach z piaskiem przy zamkniętych na wakacje warsztatach szkolnych przy ulicy Grunwaldzkiej. To miejsce znajduje się pomiędzy uczelnią a galerią handlową. Także ten przedmiot okazał się miną ćwiczebną i został zabezpieczony.

Wytypowany wcześniej 39-latek został zatrzymany i doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa eksplozji materiałów wybuchowych. Za to przestępstwo grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Ponadto prokuratura poinformowała, że 34-letni mężczyzna, wcześniej łączony ze sprawą, występuje w niej wyłącznie w charakterze świadka i nie usłyszy zarzutów.

W regionie: Pojechali na ryby. Miały być leszcze, liny i karasie, a był pocisk moździerzowy z czasów II wojny światowej

 

Sobota (25 lipca)

39-letni podejrzany został doprowadzony do sądu. Ten zdecydował o zastosowaniu wobec niego 3-miesięcznego aresztu tymczasowego.

Poniedziałek (27 lipca)

Jak ustalił reporter Radia Wrocław, wyjaśnienia składane przez 39-latka nie znajdują z kolei potwierdzenia w dotychczasowych ustaleniach śledczych. Z ustaleń policji wynika jedynie, że mężczyzna przenosił niewybuchy, a jego wyjaśnienia były niespójne.

W komunikacie policji czytamy: „Podejrzany został zatrzymany i umieszczony w policyjnym pomieszczeniu dla osób zatrzymanych. Przedstawiono mu zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa eksplozji materiałów wybuchowych poprzez posiadanie i pozostawienie dwóch min przeciwpiechotnych mogących gwałtownie eksplodować, czym spowodował konieczność ewakuacji około 170 osób oraz stworzył realne zagrożenie dla ich życia i zdrowia”.

Śledztwo nadal trwa. Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że 39-latek przenosił niewybuchy i pozostawiał je w różnych miejscach Jeleniej Góry. Nadal nie wiadomo jednak, dlaczego to robił. Jego wyjaśnienia nie pozwoliły odpowiedzieć na to pytanie, a po przesłuchaniu podejrzanego policjanci nie mają informacji wskazujących, by niebezpieczne przedmioty zostały pozostawione jeszcze w innych, nieujawnionych miejscach.

Policjanci przypominają, że po znalezieniu niewybuchu należy:

  • nie dotykać go, nie przenosić ani nie próbować samodzielnie go zabezpieczać;
  • oddalić się na bezpieczną odległość;
  • uniemożliwić dostęp do miejsca osobom postronnym;
  • jak najszybciej powiadomić policję, dzwoniąc pod numer alarmowy 112.

Przeczytaj też: 500 lat temu leczyli tu epidemie, a teraz to prestiżowy adres we Wrocławiu. Historia Szpitala Wszystkich Świętych


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.