Hiszpan ratuje Śląsk. Wrocławianie z trudem ograli Koronę

Roman Kotliar, PP | Utworzono: 2020-03-04 21:15 | Zmodyfikowano: 2020-03-04 21:15
A|A|A

W pierwszej połowie, obie drużyny nie miały zbyt dużo okazji do zdobycia bramek. Mecz się toczył się głównie w środku pola. Gospodarze tuż przed przerwą zdołali jednak wyjść na prowadzenie, po jednej z nielicznych składnych akcji w tym spotkaniu. Na listę strzelców wpisał się Przemysław Płacheta, który precyzyjnie wykorzystał podanie w pole karne ze skrzydła Lubambo Musondy.

Tuż po przerwie odważniej zaatakowała Korona. Piłkarze przedostatniej drużyny ekstraklasy mieli dwie fantastyczne okazje, lecz ich nie wykorzystali. Najpierw, Matus Putnocky obronił strzał Erika Pacindy, po czym piłkę z pustej bramki wybił Israel Puerto, a chwilę później obok słupka uderzył Uros Duranovic. Śląsk zaczął popełniać więcej błędów i na coraz więcej pozwalać gościom, czego efektem była bramka kontaktowa Pacindy. Spory udział w niej miał Putnocky. Bramkarz WKS-u popełnił fatalny błąd. Przerywając podanie w pole karne Putnocky wybił piłkę wprost pod nogi słowackiego napastnika, który lobem posłał ją do pustej bramki.

Chwile później powinno być 2:1 dla Śląska. Po błędzie defensorów gości Filip Marković nie wykorzystał jednak sytuacji sam na sam z Markiem Koziołem.

Po godzinie gry Vitezslav Lavicka dokonał pierwszych zmian. Na boisku pojawili się Robert Pich oraz Erik Exposito. Hiszpan, który od dawna czekał na kolejne ligowe trafienie , przerwał czarną passę i został, nieoczekiwanie, bohaterem spotkania. Hiszpan wykorzystał dośrodkowanie od najlepszego zawodnika w tym meczu - Dino Stigleca i strzałem głowa trafił do siatki. W ostatnich minutach, po kolejnym błędzie obrońców Korony, mógł jeszcze podwyższyć wynik Płacheta, ale Kozioł obronił mocne uderzenie zawodnika z linii pola karnego.

Wygrana pozwoliła wrocławianom wskoczyć na podium rozgrywek. Śląsk awansował na 3. miejsce w tabeli. WKS ma 42 punkty, tyle samo co druga w rozgrywkach Cracovia.

Śląsk Wrocław - Korona Kielce 2:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Przemysław Płacheta (44), 1:1 Erik Pacinda (65), 2:1 Erik Exposito (84-głową).

Śląsk Wrocław: Matus Putnocky - Lubambo Musonda, Israel Puerto, Mark Tamas, Dino Stiglec - Filip Markovic (87. Diego Zivulic), Jakub Łabojko, Krzysztof Mączyński (60. Robert Pich), Michał Chrapek, Przemysław Płacheta - Filip Raicevic (73. Erik Exposito).

Korona Kielce: Marek Kozioł - Mateusz Spychała, Ognjen Gnjatic, Ivan Marquez, Grzegorz Szymusik - Matej Pucko (46. Uros Duranovic), Milan Radin, Jakub Żubrowski, Petteri Forsell (82. Rodrigo Zalazar), Erik Pacinda (79. Michal Papadopulos) - Bojan Cecaric.

Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Jakub Łabojko.
Korona Kielce: Grzegorz Szymusik, Ognjen Gnjatic, Erik Pacinda, Jakub Żubrowski.

Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź).
Widzów: 6 149.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~komedia wirusologiczna
2020-03-04 21:41:57
z adresu IP: (31.0.xxx.xxx)
Ocena: 5
To był piękny i dramatyczny mecz, który można porównać do walki z infekcją wirusową. Ślązaki w pełni zabezpieczyli się przed KoronaWirusem (suplementy), czego wyrazem była bramka Płachety w 44 minucie. KoronaWirus wyczuł jednak osłabienie organizmu śląskiego i bez skrupułów podstępnym lobem Pacindy zainfekował ofiarę w 64 minucie. Organizm wykazał się jednak sprawnym systemem immunologicznym i mimo osłabienia zwalczył infekcję KoronaWirusa. Test wykonał w 85 minucie Exposito za pomocą ostatniego ząbka czosnku. Potem krótkie testy weryfikacyjne i dokończenie kwarantanny by w 94. minucie móc z podniesiona głową rzec - jesteśmy zdrowi!
Reklama