Urzędniczki podsłuchiwały starostę - głośna afera ma finał w sądzie. Proces został utajniony

1000 plików audio i 500 godzin nagrań z podsłuchów – to część materiału dowodowego w głośnej aferze w Starostwie Trzebnickim. W 2022 roku Grzegorz Terebun, ówczesny starosta, znalazł w swoim samochodzie służbowym sprzęt podsłuchowy. Natychmiast powiadomił o tym policję. Śledztwo dotarło do dwóch pracowniczek urzędu - Pauliny K. i Martyny P. Jak się okazało, kobiety podsłuchiwały i nagrywały rozmowy, które starosta prowadził w samochodzie.
Polecamy: Radio Wrocław wyjeżdża na miasto. Tak świętujemy 79. urodziny naszej stacji!
Pokrzywdzony nie chciał utajnienia procesu
Śledztwo prowadziła Prokuratura Rejonowa w Oławie, która oskarżyła kobiety między innymi o nielegalne posługiwanie się sprzętem podsłuchowym w celu uzyskania informacji, do których oskarżone nie były uprawnione. Utajnieniu procesu sprzeciwił się mecenas Rafał Sieńczak, pełnomocnik pokrzywdzonego - byłego starosty Grzegorza Terebuna:
- Zasada jest taka - to jest zasada od czasów rzymskich - że postępowanie sądowe jest jawne. Wyłącza się tę jawność tylko w przypadkach bardzo szczególnych. I ja tego szczególnego przypadku w tej konkretnej sprawie, wysoki sądzie, nie widzę.
Przeczytaj: "Dzisiaj idziemy w miasto". Rozpoczyna się druga zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum
Decyzja sędziego jest niepodważalna
Mateusz Chlebowski, pełnomocnik jednej z oskarżonych, popierając wniosek o utajnienie procesu, dał do zrozumienia, że w interesie także pokrzywdzonych nie jest upublicznianie treści nagrań:
- Ta chęć wyłączenia jawności w stosunku do pokrzywdzonych może się obrócić na ich niekorzyść. Mogą później tego - mówiąc brzydko - żałować, bo mogą wyjść w toku tego postępowania okoliczności bardziej dotykające sfery prywatnej, aniżeli sfery związanej z wykonywaniem obowiązków służbowych.
Decyzja sędziego Macieja Pruszyńskiego o utajnieniu jest niepodważalna:
- Wyłączyć jawność rozprawy w całości, albowiem w ocenie sądu jawność rozprawy z wysokim prawdopodobieństwem mogłaby naruszyć ważny interes prywatny, w szczególności utrudnić prawo do obrony oskarżonych.
Sprawdź też: "Zostaliśmy oszukani"- mówią lokatorzy wrocławskiego TBS. Za ogrzewanie dopłacą nawet do 4 tys. złotych
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

