Urzędniczki podsłuchiwały starostę - głośna afera ma finał w sądzie. Proces został utajniony - Radio Wrocław

Urzędniczki podsłuchiwały starostę - głośna afera ma finał w sądzie. Proces został utajniony

Beata Makowska
Beata Makowska
| 10 miesiecy temu, 2025-09-29, 15:42
Urzędniczki podsłuchiwały starostę - głośna afera ma finał w sądzie. Proces został utajniony - 1000 plików audio i 500 godzin nagrań z podsłuchów – to część materiału dowodowego w głośnej aferze w Starostwie Trzebnickim.
1000 plików audio i 500 godzin nagrań z podsłuchów – to część materiału dowodowego w głośnej aferze w Starostwie Trzebnickim.
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Pixabay

1000 plików audio i 500 godzin nagrań z podsłuchów – to część materiału dowodowego w głośnej aferze w Starostwie Trzebnickim. W 2022 roku Grzegorz Terebun, ówczesny starosta, znalazł w swoim samochodzie służbowym sprzęt podsłuchowy. Natychmiast powiadomił o tym policję. Śledztwo dotarło do dwóch pracowniczek urzędu - Pauliny K. i Martyny P. Jak się okazało, kobiety podsłuchiwały i nagrywały rozmowy, które starosta prowadził w samochodzie.

Polecamy: Radio Wrocław wyjeżdża na miasto. Tak świętujemy 79. urodziny naszej stacji!

 

Pokrzywdzony nie chciał utajnienia procesu

Śledztwo prowadziła Prokuratura Rejonowa w Oławie, która oskarżyła kobiety między innymi o nielegalne posługiwanie się sprzętem podsłuchowym w celu uzyskania informacji, do których oskarżone nie były uprawnione. Utajnieniu procesu sprzeciwił się mecenas Rafał Sieńczak, pełnomocnik pokrzywdzonego - byłego starosty Grzegorza Terebuna:

- Zasada jest taka - to jest zasada od czasów rzymskich - że postępowanie sądowe jest jawne. Wyłącza się tę jawność tylko w przypadkach bardzo szczególnych. I ja tego szczególnego przypadku w tej konkretnej sprawie, wysoki sądzie, nie widzę.

Przeczytaj: "Dzisiaj idziemy w miasto". Rozpoczyna się druga zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum

 

Decyzja sędziego jest niepodważalna

Mateusz Chlebowski, pełnomocnik jednej z oskarżonych, popierając wniosek o utajnienie procesu, dał do zrozumienia, że w interesie także pokrzywdzonych nie jest upublicznianie treści nagrań:

- Ta chęć wyłączenia jawności w stosunku do pokrzywdzonych może się obrócić na ich niekorzyść. Mogą później tego - mówiąc brzydko - żałować, bo mogą wyjść w toku tego postępowania okoliczności bardziej dotykające sfery prywatnej, aniżeli sfery związanej z wykonywaniem obowiązków służbowych.

Decyzja sędziego Macieja Pruszyńskiego o utajnieniu jest niepodważalna:

- Wyłączyć jawność rozprawy w całości, albowiem w ocenie sądu jawność rozprawy z wysokim prawdopodobieństwem mogłaby naruszyć ważny interes prywatny, w szczególności utrudnić prawo do obrony oskarżonych.

Sprawdź też: "Zostaliśmy oszukani"- mówią lokatorzy wrocławskiego TBS. Za ogrzewanie dopłacą nawet do 4 tys. złotych


Komentarze (2)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Borczyk 2025-09-30 08:24:42 z adresu IP: (178.43.xxx.xxx)
Podsłuchy zlecała Macocha ze Żmigrodu - dziwczyny to tylko pionki w tej grze
~Bdb 2025-09-29 19:45:32 z adresu IP: (2003:cb:9738:1300:55a2:x:x:x)