Uprowadzenie i wypadek na Hallera. Porywacze 34-latka stanęli przed sądem [WIDEO]
Najbliższe 3 miesiące Patryk B. i Bartłomiej R. spędzą w areszcie - tak zdecydował wrocławski sąd. Mężczyźni zostali doprowadzeni na posiedzenie w piątek przed południem. Mężczyźni odpowiedzą za przestępstwo pozbawienia wolności ze szczególnym udręczeniem.
- Grozi im surowa kara, a zarzut sformułowany wobec każdego z nich to zarzut zbrodni zagrożony karą od 5 do 25 lat więzienia, co również było podstawą zastosowania aresztowania - mówi prokurator Jan Drózd.
Wcześniej pisaliśmy: Wypadek na alei Hallera. Znamy przyczynę śmierci porwanego 34-latka
Adwokat: W mojej ocenie zarzut zbrodni nie utrzyma się w sądzie
Adwokat Bartłomieja R., Mateusz Królikiewicz, powiedział, że w jego opinii nie zachodzi groźba matactwa, bo większość dowodów jest zabezpieczona:
- Postanowienie oczywiście jest nieprawomocne. W szczególności mamy na uwadze to, że główny materiał dowodowy jest już zabezpieczony przez policję, więc nie zachodzi tak naprawdę obawa matactwa - podkreślał.
Mateusz Królikiewicz dodaje, że jego zdaniem zarzut zbrodni nie utrzyma się w procesie:
- Zarzut, który sformułował prokurator w tej chwili, jest to zarzut zbrodni. Natomiast w mojej ocenie nie zachodzą wystarczające okoliczności i przesłanki, żeby ten zarzut się utrzymał w sądzie.
Mężczyźni byli wielokrotnie karani za przestępstwa przeciwko zdrowiu, mieniu i za przestępstwa narkotykowe. Niedawno opuścili zakłady karne.
Tragiczny wypadek na al. Hallera
Przypomnijmy, że Patryk B. i Bartłomiej R. w nocy z wtorku na środę pobili i uprowadzili 34-latka z jego mieszkania, a następnie uciekając przed policją zderzyli się z tramwajem. Swoją ofiarę przewozili w bagażniku. 34-latek zmarł w szpitalu. Jak wykazała sekcja zwłok, przeprowadzona w czwartek rano, przyczyną były obrażenia doznanych w czasie wypadku. Zanim jednak doszło do ucieczki przed policją, śledczy ustalili, że porywacze znęcali się nad swoją ofiarą.
- Działając wspólnie i w porozumieniu pobili pokrzywdzonego, wielokrotnie uderzali go pięściami i drewnianym trzonkiem siekiery oraz kopali po całym ciele. Następnie wrzucili go wręcz do bagażnika samochodu osobowego i w ten sposób przez kilka godzin przewozili go po terenie Wrocławia. Jednocześnie w trakcie postojów kontynuowali bicie pokrzywdzonego i oddawali na niego mocz, co łączyło się ze szczególnym udręczeniem - informowała Karolina Stocka-Mycek z wrocławskiej prokuratury.
Obaj mężczyźni mają postawione zarzuty pozbawienia wolności ze szczególnym udręczeniem. Patryk B. usłyszał jeszcze zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Patryk B. i Bartłomiej R. nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów - skorzystali z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Nie wiadomo też, jaki był ich motyw. Grozi im do 25 lat pozbawienia wolności.
Czytaj także: Jest akt oskarżenia wobec Jacka Sutryka. "Czuję się poszkodowany, czuję się niewinny"
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


![Uprowadzenie i wypadek na Hallera. Porywacze 34-latka stanęli przed sądem [WIDEO] – Porywacze na posiedzeniu aresztowym](/img/articles/156189/q8VLDlmjAM.jpg)