Ruszył proces oprawcy Pierniczki. Marcin W. niemal zagłodził dwa psy. "Walka dalej trwa"
Aktualizacja - godz. 16:15
Marcin W., który niemal doprowadził do śmierci głodowej owczarka belgijskiego, przyznał się do winy. Oskarżony został przesłuchany przed Sądem Rejonowym w Legnicy. Złożył wykluczające się wzajemnie wyjaśnienia. Początkowo zeznał, że głodził psy, bo nie miał pieniędzy na karmę i weterynarza, ale się nad nimi nie znęcał. Później twierdził, że karmił psy codziennie i zauważył ich pogarszający się stan zdrowia, ale nie wiedział, gdzie poprosić o pomoc. Jan Jurgowiak, pełnomocnik fundacji Most Nadziei, która jest oskarżycielem posiłkowym w tej sprawie, przyznaje, że spodziewa się wyroku skazującego:
- Na początku oskarżony kwestionował swoje sprawstwo. W toku postępowania udało się jednak ustalić, że on się przyznaje do winy. Rzeczywiście zagłodził te zwierzęta. Wydaje się, że nie rozumie, że znęcanie się nad zwierzętami w tym momencie musi być również utożsamiane z takim głodzeniem. Wydaje się, że tutaj wyrok będzie skazujący. Kwestia tylko pozostaje do ustalenia, w jakim wymiarze.
Oskarżony Marcin W. wyraził przed sądem skruchę. Przyznał też, że chce naprawić wyrządzoną szkodę:
- Przyznałem się, tak. Pierwszy raz mi się to zdarzyło i żałuję bardzo tego. Bo znęcanie się, a głodzenie, to tak, moim zdaniem, dwie różne opcje. Nie korzystałem z takiej pomocy, jak to niektórzy, prawda? Ja mam taką krępację, że po prostu mam blokady i nie potrafię, wstydzę się. Karmiłem - tym, czym miałem, to karmiłem je, prawda?
Oskarżyciel złożył przed sądem wniosek o przesłuchanie także właściciela obu psów i zasięgnięcie opinii biegłego behawiorysty, by ocenić stan psychiczny zagłodzonej suczki. Sąd oddalił jednak oba wnioski. Uznał, że przyznanie się do winy oskarżonego i zgromadzony materiał dowodowy w tej sprawie wystarczą i nie ma potrzeby przedłużać przewodu sądowego.
Wyrok w tej sprawie ma zapaść 4 lutego. Marcinowi W. grozi do 3 lat więzienia.
Wcześniej pisaliśmy:
Ruszył proces w sprawie Marcina W. 34-latek jest oskarżony o to, że w okresie od nieustalonego dnia do 30 listopada 2025 roku w Legnicy znęcał się nad psami rasy owczarek belgijski oraz owczarek niemiecki. Przetrzymywał zwierzęta w mieszkaniu w niewłaściwych warunkach, w stanie rażącego zaniedbania, w stanie zagłodzenia, bez odpowiedniego dostępu do pokarmu i wody przez okres znacznie wykraczający poza minimalne potrzeby zwierząt. Utrzymywał je w brudzie i pozostawiał bez opieki weterynaryjnej.
Przeczytaj: Skandal w głogowskiej podstawówce. Nauczyciel wyrzucił 12-latka: "Wypie.. z klasy"
Uratowali Pierniczkę, teraz liczą na surowy wyrok
Oskarżony miał się zajmować psami, ponieważ ich właściciel odbywa karę w więzieniu. Jak przekazał Norbert Ziemlicki - przedstawiciel fundacji Most Nadziei, która zajęła się psami - uratowana Pierniczka odzyskuje siły. Pomimo szczęśliwego finału liczy na surowy, bezwzględny wyrok:
- Nam w ostatnim momencie udało się uratować Pierniczkę, ale walka dalej trwa. To zwierzę jest całkowicie zniszczone psychicznie. My liczymy na rychliwy i sprawiedliwy wyrok - że oprawca zostanie skazany prawomocnym wyrokiem.
Choć fizycznie Pierniczka dochodzi do siebie, przedstawiciele fundacji podkreślają, że przedstawią przed sądem dwie opinie sporządzone przez dwóch niezależnych behawiorystów. Potwierdzają one bardzo zły stan psychiczny suczki.
Ważne: Ubezpieczenie od powodzi tylko dla wybranych? Kataklizm wywindował stawki do absurdalnych poziomów
Mieszkańcy chcą aktywnie uczestniczyć w procesie
Sprawa wstrząsnęła mieszkańcami Legnicy. Przed salą rozpraw pojawili się mieszkańcy, którzy zapowiadają, że będą śledzić przebieg procesu:
- Jestem zbulwersowana. Przyszłam, wzięłam wolne z pracy, na te dwie godzinki urwałam się. Będę aktywnie uczestniczyć i też wpłacałam pieniążki na te pieski biedne i nie wyobrażam sobie, żeby sąd wydał jakiś taki niski wyrok, a z tego, co wiadomo, to sędziowie pobłażają takim oprawcom.
Marcin W. nie przyznaje się do winy. Grożą mu 3 lata więzienia.
Sprawdź też: Kontrola drogowa zakończona... wnioskiem o deportację. Ten 31-latek miał sporo na sumieniu
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


