Sprawa kopalni w Dobkowie. Mieszkańcy składają do sądu skargę na radnych miejskich

Mieszkańcy pozywają radnych miasta i gminy Świerzawa. Chodzi konkretnie o uchwałę obywatelską z listopada, w której mieszkańcy gminy wyrazili swój stanowczy sprzeciw wobec planowanej kopalni w Jurczycach. Wszystko dlatego, że radni po kilku miesiącach ją uchylili. Protestujący nie rozumieją, z czego wynika ta nagła zmiana stanowiska rady w tej sprawie. Twierdzą, że radni wrzucili w ten sposób głos mieszkańców do kosza. - Zamierzamy walczyć o każdy dokument, który może przechylić szalę na korzyść mieszkańców - mówi Pani Aleksandra, jedna z protestujących:
- Ja nie wiem, co myślą radni, ja nie wiem, dlaczego nie zauważają tego stanowiska mieszkańców. Kilka tysięcy osób powinno przyjść do ratusza, żeby pokazać skalę tego protestu? Mają ich zobaczyć osobiście? Podpis nie wystarczy? To jest nasz dom, a firma, która ubiega się o wydobycie kruszywa, jest tutaj niechcianym gościem.
W regionie: Co z tunelem na trasie S8? Mieszkańcy Barda mają własny wariant. "Najbardziej optymalny"
Radni zdecydują, czy... skarga na nich trafi do WSA
Na majowej sesji - zgodnie z proceduralną ścieżką - radni będą decydować, czy skarga na nich trafi do WSA. Burmistrz Paweł Kisowski zapewnia, że przy wydawaniu decyzji środowiskowej głos społeczeństwa musi zostać uwzględniony - niezależnie od tego, czy uchwała obywatelska zostanie włączona jako dowód w sprawie:
- Uchwała obywatelska jest w ramach szeroko rozumianych konsultacji społecznych brana pod uwagę. Czasami proceduralnie nie mogę dopuścić czegoś do postępowania jako dowód w sprawie, co nie znaczy, że ja tego nie słyszę, nie widzę. Trudno w 6-tysięcznej gminie nie słyszeć, nie widzieć pewnych rzeczy.
Procedura wydania decyzji środowiskowej dla kopalni na złożach Jurczyce w gminie Świerzawa została wstrzymana na wniosek inwestora. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ten krok może mieć związek z negatywną opinią wydaną w styczniu przez Radę Ochrony Przyrody działającą przy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. To jednak nie oznacza, że inwestor wycofuje się z inwestycji - może poprawić dokumentację i w każdej chwili zawnioskować o odwieszenie procedury.
Mieszkańcy Dobkowa i okolic bez względu na decyzję firmy zapowiadają kolejne ruchy, by skutecznie zatrzymać tę inwestycję. Zdaniem protestujących każdy dokument wyrażający sprzeciw społeczny powinien być włączony do postępowania środowiskowego - bez względu na fakt, że zgodnie z procedurą muszą się w tej sprawie odbyć konsultacje społeczne.
Więcej w materiale Karoliny Bieniek, reporterki Radia Wrocław:
Firma Colas, właściciel kopalni, wydała oświadczenie w opisywanej przez Radio Wrocław sprawie. Publikujemy w całości poniżej:
Procedury w ramach procesu administracyjnego
Należy przypomnieć, że proces przygotowania i realizacji inwestycji wydobywczych ma charakter ściśle sformalizowany, opiera się na jasno określonych przepisach oraz procedurach administracyjnych i pozostaje w granicach ustawowo przypisanych kompetencji poszczególnych organów. Nie jest on uznaniowy ani zależny od woli inwestora.
Wniosek o zawieszenie postępowania został złożony zgodnie z przepisami, w odpowiedzi na kolejne wezwanie organu do przedstawienia uzupełnień i dodatkowych wyjaśnień. W trakcie procesu zarówno RDOŚ, jak i Burmistrz mają prawo prosić o dodatkowe uzupełnienia, których przygotowanie wymaga czasu. Dlatego uwzględnienie wniosku wynikającego bezpośrednio z tych oczekiwań, nie stanowi przejawu „przychylności”, lecz realizację standardowego mechanizmu przewidzianego w Kodeksie Postępowania Administracyjnego. Trzyletni termin wskazywany w publikacji nie jest uznaniowo przyznanym inwestorowi „dodatkowym czasem”, a maksymalnym okresem zawieszenia wynikającym wprost z przepisów.
Nieprawdziwe są również sugestie, jakoby istniała „negatywna opinia Rady Ochrony Przyrody”, która miała przesądzać o jakości opracowanej dokumentacji. Rada Ochrony Przyrody nie jest samodzielnym organem wydającym wiążące rozstrzygnięcia w tej sprawie, ale ciałem opiniodawczo-doradczym działającym wewnętrznie przy RDOŚ. Inwestor nie otrzymał żadnej formalnej informacji od tego organu, ponieważ taka nie funkcjonuje w obrocie administracyjnym. Wiążące znaczenie w postępowaniu ma stanowisko Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, które stanowi podstawę dalszego procedowania przez organ prowadzący.
W odniesieniu do skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego wskazujemy, że również została ona złożona w ramach przewidzianych prawem środków proceduralnych. Ocena jej zasadności należy wyłącznie do właściwego sądu. Korzystanie z dostępnych narzędzi prawnych nie może być interpretowane jako działanie wymierzone przeciwko jakiejkolwiek grupie społecznej.
Fakt, że radni, przygotowując uzasadnienie swojej uchwały, uwzględnili w znaczącej części argumenty inwestora, wynika wyłącznie z jednego powodu – miały one mocne uzasadnienie w obowiązującym prawodawstwie. Nie były to sugestie, ale konkretne przepisy, do których stosowania włodarze są zobligowani.
Lokalizacja inwestycji i status obszarów chronionych
Zapewniamy, że planowana inwestycja nie będzie realizowana na obszarze Natura 2000 ani w granicach Parku Krajobrazowego. Projekt zlokalizowany jest na terenie Geoparku, który nie stanowi formy ochrony wykluczającej działalność gospodarczą, ale obszar, na którym tego rodzaju przedsięwzięcia mogą być prowadzone na ściśle określonych zasadach i pod nadzorem właściwych organów. Potwierdzają to również inne tego typu obszary w Polsce i Europie. Dobrym przykładem jest Geopark Łuk Mużakowa, objęty patronatem UNESCO, gdzie dziedzictwo geologiczne współistnieje z historią wydobycia węgla brunatnego, a w jego otoczeniu do dziś funkcjonują aktywności gospodarcze związane z eksploatacją surowców. Podobnie w Geoparku Kraina Wygasłych Wulkanów wiele najcenniejszych odsłonięć geologicznych i atrakcji turystycznych zawdzięcza swoje istnienie właśnie dawnej działalności górniczej.
W przestrzeni publicznej regularnie pojawia się również liczba „263 ha terenu górniczego”, przedstawiana jako rzekomy obszar planowanej eksploatacji. To uproszczenie prowadzące do błędnych wniosków. Teren górniczy nie jest bowiem tożsamy z obszarem faktycznej działalności wydobywczej. To pojęcie ustawowe, które oznacza znacznie szerszą strefę wyznaczaną administracyjnie wyłącznie na potrzeby oceny i monitorowania potencjalnych oddziaływań związanych z ruchem zakładu górniczego. W praktyce oznacza to, że teren górniczy obejmuje obszar, w którym – w skrajnych przypadkach – mogą być analizowane potencjalne, incydentalne i ograniczone oddziaływania towarzyszące eksploatacji, np. fala akustyczna lub drgania związane z pracami strzałowymi. Nie oznacza to jednak, że cały ten obszar będzie objęty wydobyciem, przekształcony przemysłowo czy wyłączony z dotychczasowego użytkowania. Nie powstanie tam „strefa przemysłowa”, nie dojdzie do degradacji całego terenu ani trwałego przekształcenia krajobrazu w tej skali.
Rzeczywisty obszar planowanej działalności jest wielokrotnie mniejszy. Zgodnie z raportem środowiskowym powierzchnia działki, na której może być prowadzona działalność, wynosi maksymalnie 13,85 ha, z czego samo wyrobisko obejmie tylko 12,86 ha. To właśnie ten obszar należy utożsamiać z faktycznym zakresem planowanej eksploatacji.
Paweł Marek, Dyrektor Kopalń Colas Kruszywa Sp. z o. o.
Sprawdź też: Myśliwy dobił sarnę przy świadkach. Jest śledztwo i pytania o działania policji
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

