Lasy w ogniu. Coraz więcej pożarów na Dolnym Śląsku. Czy jako region jesteśmy przygotowani?

Coraz większe zagrożenie pożarowe w lasach. Według danych Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w ubiegłym roku, na Dolnym Śląsku miały miejsce 202 pożary o łącznej powierzchni 29 hektarów. Z danych na koniec kwietnia bieżącego roku wynika, że liczba ta wyniosła już 90 pożarów o powierzchni aż 44 hektarów. Jednak jak zapewnia rzecznik prasowy Nadleśnictwa Bolesławiec - Maciej Krzak, w polskich lasach mamy skuteczny system przeciwpożarowy:
- Pierwszym filarem ochrony jest monitoring wizyjny. Nasze Nadleśnictwo posiada nowoczesny kamerowy system obserwacyjny włączony do ogólnopolskiej sieci monitoringu pożarowego lasów państwowych. Kamery pracują przez cały sezon zagrożenia automatycznie wykrywając dym i pozwalając na błyskawiczne zgłoszenie zagrożenia do służb. Drugim elementem są dojazdy pożarowe. Specjalnie przygotowane i opisane drogi leśne, którymi straż pożarna może dotrzeć w każdy rejon lasu. W Nadleśnictwie Bolesławiec takich dróg mamy ponad 190 km. Kolejnym ważnym zabezpieczeniem są punkty czerpania wody. Na naszym terenie obejmującym m.in. Bory Dolnośląskie i obszary Natura 2000 znajduje się 11 zbiorników naziemnych i podziemnych, z których strażacy mogą pobierać wodę bez konieczności dojazdu do rzek czy hydrantów.
W ostatnim czasie tylko w powiecie bolesławieckim doszło do dwóch groźnych pożarów lasów. W okolicy Świętoszowa spłonęło 2,5 ha, a w akcji brało udział 18 jednostek straży pożarnych.
Sprawdź: Drzewa owocowe dostępne dla wszystkich? Sad mieszkańca powstanie na wrocławskich Wojszycach
W przypadkach, w których ustalono przyczynę zaprószenia ognia, aż 99% pożarów lasów powstaje z winy człowieka
- To jest najczęściej u nas w górach związane z obecnością turystów, którzy rzucają niedogaszonego papierosa, to się tli, wiatr to rozdmucha i powstaje pożar W ten weekend majowy z torowiska kolejowego, w skutek iskry przejeżdżającego pociągu, zaprosił się ogień, który po nasypie kolejowym przeniósł się na teren nadleśnictwa. To są bardzo częste przypadki w takim okresie lipiec, sierpień, kiedy te trawy są suche. Taki rozgrzany silnik również może powodować zapłon tej trawy i może dojść do pożaru. - mówi nadleśniczy Nadleśnictwa Szklarska Poręba, Jakub Tomza.
Paradoks turystyki
- Mamy to szczęście, że tak jak turyści zaprószają ten ogień, tak samo szybko turyści lokalizują ten pożar, więc udaje nam się go szybko zagasić, dlatego nie są to duże pożary. - dodaje Tomza.
Jeszcze do wczoraj zagrożenie pożarowe w naszym regionie było bardzo wysokie. Dzięki nocnym opadom deszczu spadło do średniego. Natomiast jak mówią leśnicy, deszcze były jedynie kroplą w morzu potrzeb i za kilka dni będzie znów susza.
Przeczytaj także: Burmistrz Trzebnicy nie wróci do pracy. Został zawieszony po zatrzymaniu i postawieniu zarzutów
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

