Zastawiona Dożynkowa martwi mieszkańców. Poczta dostarczyła petycję, ale urzędnicy mówią: "nic nie wpłynęło"
Mieszkańcy ulicy Dożynkowej we Wrocławiu martwią się o swoje bezpieczeństwo. Już i tak wąska, osiedlowa ulica jest dodatkowo zwężona przez parkujące po obu stronach samochody. To budzi wątpliwości, czy w sytuacji zagrożenia przejadą tędy służby.
Do sytuacji, w której interwencja straży pożarnej została opóźniona przez nieprawidłowo zaparkowane auto, doszło zaledwie tydzień temu przy Budziszyńskiej na Nowym Dworze.
Również przy Dożynkowej strażacy miewali już problemy, wspomina jeden z mieszkańców:
- W tym roku na tych ogródkach działkowych paliła się jakaś altana, to straż pożarna stała na drodze, bo nie mogła dojechać. Na biegu rozwijali te węże, żeby coś tam ogóle uratować. Bo wóz strażacki jest na tyle szeroki, że jak tu stają to nikt nie przejedzie.
Mieszkańcy Dożynkowej napisali petycję do prezydenta Jacka Sutryka. Chcą aby magistrat przeanalizował, czy ich mieszkania są na pewno bezpieczne.
- Cierpią piesi, ponieważ nie ma tego półtorej metra przejścia, ani z jednej, ani z drugiej strony. Gdyby te półtorej metra było zachowane, już w ogóle byłby problem z przejechaniem.
- Wiadomo, chodniki są tak zastawione, że kobieta z wózkiem, ciężko jej się przedostać. Kierowcy jeżdżą agresywnie, bo jednak trzeba się schować, czy z jednej, czy z drugiej strony.
Tomasz Sikora z Biura Prasowego UM Wrocławia zapewnia nas jednak, że żadna petycja z Dożynkowej jeszcze nie wpłynęła. Urząd nie potwierdził też, że w ogóle otrzymał dokumenty.
Jak wynika z danych Poczty Polskiej, przesyłkę z dokumentami dostarczono do magistratu 8 lipca. Nie wiadomo, kiedy i czy petycja znajdzie się na biurku prezydenta.
CZYTAJ WIĘCEJ: Miała być zielona aleja miasta, a są betonowe donice za ponad 300 tysięcy złotych
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


