Mediolan – San Remo: Kurek ponownie w ucieczce, Rebellin 21.

Radio Wrocław | Utworzono: 2016-03-20 10:30 | Zmodyfikowano: 2016-03-20 10:30
A|A|A

fot. CCC Team Facebook

Mediolan-San Remo to pierwszy w sezonie z legendarnych klasyków i najdłuższy wyścig jednodniowy w zawodowym kolarstwie. Profil jest w zdecydowanej większości płaski, ale dwa podjazdy w końcówce – Cipressa i Poggio – często dzieli grupę. Tegoroczna edycja miała liczyć 291 kilometrów, ale z powodu osuwiska na 154.kilometrze i braku możliwości przejazdu, peleton poprowadzono na autostradę. Dodano przez to odcinek 4 kilometry, wydłużając łączny dystans do 295 kilometrów.

Adrian Kurek stanął na starcie w pierwszym rzędzie z myślą o tym, by załapać się do ucieczki dnia. Chciał w ten sposób powtórzyć swój wyczyn sprzed roku, gdy również jechał przez długi czas na czele.

Udało mu się zrealizować ten plan i zaatakował kilka kilometrów po sygnale startera, w towarzystwie 10 innych kolarzy – Gediminas Bagdonas (AG2R La Mondiale), Serghei Tvetcov (Androni Giocattoli – Sidermec), Mirco Maestri (Bardiani – CSF), Jan Barta (Bora-Argon 18), Roger Kluge (IAM Cycling), Matteo Bono (Lampre – Merida), Samuele Conti (Southeast – Venezuela), Maarten Tjallingii (Team LottoNL – Jumbo), Andrea Peron (Team Novo Nordisk), Marco Coledan (Trek – Segafredo).

Zbudowali 11-minutową przewagę, zanim peleton wzmocnił pogoń i zaczął redukować różnicę. Najpierw na czele grupy zasadniczej tempo nadawał Tinkoff. Potem stery przejęła Katusha, a w kolejnej fazie rywalizacji do pogoni dołączyły się ekipy Cofidis, Orica GreenEDGE i Dimension Data.

Kurek został schwytany 37 kilometrów przed metą, po przejechaniu prawie 250 kilometrów na czele. 12 kilometrów dalej doścignięci zostali pozostali uciekinierzy. W głównej grupie, na dobrych pozycjach, jechali wtedy Davide Rebellin i Simone Ponzi.

Pomimo dwóch podjazdów w końcówce, nie doszło tam do wielu ataków. Jedyną zdecydowaną akcję przeprowadził Michał Kwiatkowski, który oderwał się pod koniec Poggio. Odjechał od rywali na ok. 5 sekund, ale jego marzenia o zwycięstwie zostały rozwiany kilometr przed końcem.

O zwycięstwie zadecydował sprint z 30-osobowej grupy. Arnaud Demar (FDJ) miał najwięcej siły w nogach po pokonaniu prawie 300-kilometrów i najlepiej rozegrał finisz. Pokonał Bena Swifta (Team Sky) i Jurgena Roelandtsa (Lotto Soudal). Wśród najsilniejszych przyjechał Davide Rebellin, który zajął 21. miejsce.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama