W pogoni za play-off. Koszykarze Śląska zagrają dziś w Gdyni

Michał Hamburger, materiały prasowe | Utworzono: 2020-02-02 07:28 | Zmodyfikowano: 2020-02-02 07:28
A|A|A

fot. Śląsk Wrocław

Osiemnaście meczów, dziewięć zwycięstw, dziewięć porażek, bilans punktowy 1586:1541 – taki dorobek daje na ten moment siódme miejsce w tabeli EBL. Miejsce, które można zawdzięczać przede wszystkim znakomitej postawie zespołu w ostatnich tygodniach. Początek 2020 roku jest bowiem dla wrocławian wybitnie udany.

Z ośmiu ostatnich spotkań Śląsk wygrał aż sześć! W pokonanym polu zostawił w tym czasie Stal Ostrów Wielkopolski, Legię Warszawa, Astorię Bydgoszcz i swoich trzech ostatnich rywali – HydroTruck Radom, MKS Dąbrowa Górnicza oraz Kinga Szczecin. Trzy zwycięstwa z rzędu to też statystyka warta odnotowania. Jest to bowiem najlepsza seria Śląska w tym sezonie. Ba, na najwyższym poziomie rozgrywek WKS ostatnio taką serię miał… blisko pięć lat temu!

Nowy trener, Oliver Vidin, dał nam dodatkową energię – mówi Kamil Łączyński. – Początek jego pracy nie był taki, jaki sobie zakładaliśmy. Ciężko jednak trenowaliśmy, zazwyczaj dwa razy dziennie, sporo graliśmy pięć na pięć i to przyniosło efekty. Trener wymusza na nas agresywną grę, bez względu na to, czy ktoś występuje na pozycji rozgrywającego, czy centra. Staramy się ciągle naciskać na zawodnika z piłką, a energię z obrony przekazywać do ataku. W ofensywie po prostu wykorzystujemy swoje najmocniejsze strony – każdy wie, co potrafi na parkiecie robić najlepiej. Trener pcha nas do tego i dostosowuje zagrywki do naszych umiejętności.

Śląsk ma sporo rachunków do wyrównania. Chociażby z Asseco Gdynia, który będzie najbliższym ligowym rywalem. Ekipa z Pomorza też dał się we znaki jesienią, kiedy to po niezwykle wyrównanym spotkaniu i emocjonującej końcówce zdołała wyszarpać ledwie dwupunktowe zwycięstwo w Orbicie. Wtedy o przegranej 83:85 zdecydowały punkty zdobyte przez Devonte Upsona 5 sekund przed końcem spotkania.

Po 18 meczach Arka plasuje się na czwartej pozycji w tabeli, ale pozostaje jednym z kandydatów do tytułu mistrza kraju – strata do czołówki jest niewielka, a i tak wszystko rozstrzygnie się w play-offach. Gdynianie odpadli już z rozgrywek EuroCup (ostatnie miejsce w grupie D z bilansem 3-7) i w pełni mogą skupić się na Energa Basket Lidze. Na krajowym podwórku po kilku niespodziewanych porażkach Asseco nie może już sobie pozwolić na gubienie punktów – tym bardziej, że ich dodatkowym atutem w niedzielnym meczu będzie własna hala.

Przed podopiecznymi Olivera Vidina trudne zadanie powstrzymania najlepszego punktującego ligi – Josha Bostica. Amerykanin zdobył już 352 punkty w 18 meczach, co daje średnio 19,6 pkt/mecz. Trzech zawodników ma co prawda wyższą średnią, ale nie byli oni tak regularni jak Bostic, który nie opuścił ani jednego ligowego spotkania.

Początek meczu o 17.30.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama