Wieczór zDolnego Śląska: Rozmawiamy o tragedii z Ośrodka Wychowawczego w Jerzmanicach - Radio Wrocław

Wieczór zDolnego Śląska: Rozmawiamy o tragedii z Ośrodka Wychowawczego w Jerzmanicach

Andrzej Andrzejewski
Andrzej Andrzejewski, PL
| 2 lata temu, 2024-12-02, 19:29
Wieczór zDolnego Śląska: Rozmawiamy o tragedii z Ośrodka Wychowawczego w Jerzmanicach - Wieczór zDolnego Śląska: Rozmawiamy o tragedii z Ośrodka Wychowawczego w Jerzmanicach. Fot. Andrzej Andrzejewski
Wieczór zDolnego Śląska: Rozmawiamy o tragedii z Ośrodka Wychowawczego w Jerzmanicach. Fot. Andrzej Andrzejewski

2 grudnia 2024 roku w Wieczorze zDolnego Śląska zajęliśmy się tragedią, do jakiej doszło w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Jerzmanicach k. Złotoryi. Ta historia w ostatnich opisywana była chyba we wszystkich polskich serwisach informacyjnych. Natomiast wciąż bez odpowiedzi pozostaje pytanie „Jak to możliwe?” Ten mężczyzna w okularach, to wychowawca z ogromnym doświadczeniem, który miał być opiekunem tego chłopaka. Opiekunem swojej ofiary.

Gośćmi audycji są zaproszeni do studia eksperci:

- komisarz Elwira Buczek, od kilku tygodni policjantka w stanie spoczynku,  przez wiele lat szefowała Policyjnej Izbie Dziecka w Legnicy

- Aleksandra Lesiak, psycholożka ośrodka „To Zależy”

- Alicja Przystupa, wieloletnia dyrektorka Powiatowego Centrum Opieki i Wychowania w Lubinie. 

Zapraszamy do wysłuchania audycji którą poprowadził redaktor Andrzej Andrzejewski. 

1.0x
00:00
00:00

Zobacz również: Jerzmanice-Zdrój: 14-latek próbował odebrać sobie życie po brutalnym pobiciu przez wychowawcę


Komentarze (2)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Ułaskawiony 2025-07-19 19:32:29 z adresu IP: (109.78.xxx.xxx)
Ja też - niestety znam to z autopsji ! Niestety, ale tam - jak i w Schronisku w Świdnicy - również w latach 70- tych i w 80- tych, zawsze b.mocno katowano wychowankow - a wielu to byly jeszcze dzieci!Szczegolnie jedna stara ŻYDÓWKA - (chyba ex- funkcjonariuszka UB bo sadystka wiedziala jak to robić) - biła i katowala nas bez powodu, za milimetr szerzej złożoną odzież, zle naciagniete prześcieradło etc.itd.itp. Dużo, b.dużo mógłbym o tym powiedzieć, ale były już tam wcześniej przecież milicyjne dochodzenia I prokuratorskie śledztwa po których skarżący się lub będący świadkami wychowankowie byli bezkarnie jeszcze bardziej katowani i kopani - bo "psy" wszystkie zeznana im z akt ujawniali...Nic dziwnego , że w końcu doszło tam do tragedii. Jedyny który nie bił i nie katował wychowanków był wspaniały człowiek, pedagog i wychowawca ZDYB ( mieszkał w blokach vis a vis z- du) - druh z grupy / drużyny harcerskiej Nieprzetartego Szlaku. - Prawie cała reszta z dużego budynku to byli straszni sadysci - z dyrektorami włącznie. Jeden z- ca dyra , wysoki , przystojny , ex komandos - na codzień niby wspaniały, elokwentny i b.miły , towarzyski, ale jak wstał lewą nogą, a mial u nas zastępstwo - to bił nas kijem bilardowym na porannym apelu - ot tak, dla zabawy, bo ktoś zaspał, nie stał równo lub sekundę spóźnił się...Do dziś pamiętam te jego uderzenia po głowie i czuję ten straszny tępy ból od strasznie twardego kija na mojej ogolonej czaszce! Dłuuugooo potem polowałem na tego sk..syna /bandziora - ale mial szczęście, bo choć nie miałem doń z Wrocławia zbyt daleko i b. często jeździliśmy z kolegami pod z-d by dorwać bydlaka i odpłacić za to co mi zrobił, to upiekło mu się gdyż wyjechałem za granice. - A miał szanse oberwać stokroć mocniej - a i kuloodporny nikt nie jest. Do dziś dnia żałuję - a mam juz 66 lat , że go nie dorwałem i nie wyrównałem rachunków- dziś , żaden z tych oprawców już pewnie nie żyje - a szkoda, bo te ich sadystyczne działania - podobnie jak zbrodnie komunistyczne i hitlerowskie/ wojenne - NIGDY NIE POWINNY BYĆ PRZEDAWNIONE!!! A mieliśmy przecież wtedy po 13- 15 lat i straszne doświadczenia rodzinne i nie tylko...Ja dodatkowo byłem tam całkowicie niewinnie - co po ucieczce potwierdził Minister Sprawiedliwości , który po analizie akt zwolnił mnie z dalszej, niezawinionej i niesłusznej kary - i to za coś czego nie zrobiłem...Byłem pierwszym i chyba jedynym dotąd w historii Polski wychowankiem , który dzięki dramatycznej ucieczce z Jerzmanic Zdrój i ukrywaniu się...uzyskał wolność! Dziwić się , że po latach tam spędzonych wychodziły stamtąd potwory i sadysci im - "wychowawcom" podobni b.często trafiający potem do więzień na b.długie nieraz wyroki...TO SIĘ NAZYWA: RESOCJALIZACJA! - DOBRE SOBIE! :( - Z chęcią bym opowiedział co tam i w Schronisku w Świdnicy się wtedy działo! Choć JA jako chlopiec o nieprzeciętnym ilorazie IQ - (okolo 150, a więc dużo wyższym niż moi oprawcy!) pochodzacy z b.znanej politycznie , NOBLOWSKIEJ rodziny , skazany przez Sąd dla Nieletnich ( niesprawiedliwa, wredna sucz , sędzia Mikulska) -w b.błachej i kłamliwie sprokurowanej przez moją szkołę nr.72 sprawie. Ale ja i tak miałem b.d.szczęścia gdyż byłem w b.elitarnej, małej, +-10-12 osobowej grupie w parterowym pawilonie poza budynkiem głównym = na innych lux - harcerskich zasadach i takichże warunkach ( rajdy, wycieczki, ogniska etc)...Ale i tak skopany byłem jak wściekły pies , tylko dlatego , że wezwany jako świadek zeznalem prawdę o tym co tam wtedy widziałem! Mama jednego z pobitych, skatowanych wychowanków ( pamiętam go jako czarowlosego, b.ładnego, przystojnego chłopca którego wciąż w dużym budynku atakowali git ludzie - a do gwałtów podczas kapieli i w nocycdochodzilo tam b.często) z innej grupy złożyła na sadystow/wychowawców skargę na milicji lub w prokuraturze, a ta wszczęła śledztwo...Mogę zeznawać, ale to już dawne czasy i wiem, ze wszystko już jest przedawnione to jednak warto dla tej młodzieży która tam dziś przebywa, aby te SS-manskie, Gestapowskie pseudowychowawcze metody jednak się wreszcie zmieniły gdy prowadza i powodują więcej złego niż dobrego! Przede wszystkim tam jest CAŁKOWITY BRAK jakiejkolwiek kontroli, nadzoru, inspekcji. Widzę jednak, że metody zostały tam dokladnie te same! Sadyści - wręcz GESTAPOWCY! - począwszy od bydlaka strażnika na bramie, gdzie była też tzw.przejściówka i który zanim ogolił nowoprzybyłych tam chłopaków na łyso - katował nas kablem, bił po głowie i kopał jak worek kartofli - tak na dzień dobry, aby zastraszyć i pokazać w jakim piekle się znaleźliśmy i kto tu rzadzi!Poszukajcie tam i teraz w szufladach wychowawców to znajdziecie grube jak ręką kable służące do katowania chlopcow - dokladnie to samo było w Świdnicy i to zarówno w budynku głównym jak i na warsztatach i w szkole! Nigdy, powtarzam NIGDY przez pół wieku nikomu o tym w/w nawet nie wspomniałem, a swojego oprawcę który mnie skopał , b.przypadkowo spotkałem po latach we Wrocławiu kolo Dworca Głównego przy kiosku ruchu - tak nieco na uboczu - a był ciemny , drzysty i mglisty wieczór...Przerażony, kajał się i przepraszał, bał sie, aż zmniejszył się, skulił o połowę , a i ja sporo urosłem i zmężniałem , aż mi się śmiecia zwyczajnie ...żal zrobiło i nie wyrwałem chwasta! - choć mogłem i powinienem i b.mało wtedy brakowało! A szkoda, bo może teraz nie było by tej w/w tragedii... :( Sorry, za tą zbyt przewlekłą opowieść - ale przed śmiercią MUSIAŁEM WRESZCIE GDZIEŚ, KOMUŚ to opowiedzieć aby pozosrawic swiadectwo tego co zupenie NIEWINNIE w młodości PRZEŻYŁEM i aby te okropne wspomnienia (i chęć zemsty) z siebie wyrzucić...Niech te słowa będą swoistym MEMENTO MORI dla ewentualnych naśladowców tych sadystów - niesłusznej zwanych wychowawcami... Pozdrawiam - Artur C.M. vel S. - Republika Irlandi.
~wrocławianin 2024-12-02 22:41:04 z adresu IP: (89.151.xxx.xxx)
Władze Wrocławia przez lata przekonywały, że miliony miejskich pieniędzy, jakie daje na piłkarski Śląsk, przeznaczane są głównie na szkolenie dzieci i młodzieży. Prezes klubu zadał temu kłam i wprost powiedział, że kasy potrzebuje na kupowanie nowych zawodników. $utryk kto tu kłamie?