Zostaną po nich buty i telefon głuchy... (PRZEGLĄD PRASY)

Wacław Sondej | Utworzono: 2014-11-10 07:04 | Zmodyfikowano: 2014-11-10 07:04
A|A|A

fot. archiwum.prw.pl

"Wielka wtopa moralistów z PiS" - tak pisze o służbowym wyjeździe do Madrytu Hofmana, Kamińskiego i Rogackiego Gazeta Wrocławska. Nie wiem, czy prezes Jarosław Kaczyński wie, czy panowie posłowie mieli już zabukowane tanie bilety lotnicze, gdy przyszli do kancelarii Sejmu po zaliczkę na droższą długotrwałą i męczącą podróż samochodem, ale może to być dla decyzji o wyrzuceniu z partii nieistotne. Wystarczy, że panowie Mastalerek i Brudziński podsuną szefowi zdjęcia z dzisiejszych gazet kolorowych. Co tu dużo gadać: Madryt to bardzo zabawowe miasto. A w roli głównej Adam Hofman w humorze szampańskim. Ten sam Hofman, o którym politolog profesor Wawrzyniec Konarski mówi Super Expressowi, że był ciężarem dla PiS.

Według Rzeczpospolitej, rodzaj kary dla Hofmana wybrany został przez prezesa pod wpływem Joachima Brudzińskiego, gdy ten jadł z nim kolację w Szczecinie. Jak to pisał ksiądz Jan Twardowski?

Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy...

Niewykluczone, że cała akcja to była ekspropriacja, ale na odwrót - wykorzystanie pieniędzy publicznych dla celów prywatnych. 

W związku z rocznicą odzyskania niepodległości, Gazeta Wrocławska przypomina słynny napad bojowników PPS wraz z Józefem Piłsudskim na pociąg w Bezdanach w roku 1908. W tym napadzie zdobyto 200 tysięcy rubli. Był to rekordowy łup z akcji ekspropriacyjnej PPS. Eksproprioacja to przejęcie prawa własności ale łup może być wykorzystany wyłącznie na cele publiczne.

Dziś w prasie dużo materiałów rocznicowych. Rzepa pisze, że 11 Listopada dla co trzeciego Polaka to najważniejsze święto Rzeczpospolitej. Na drugim miejscu jest 3 Maja a potem 16 października - Dzień papieski. Nikt już nie wskazał na 22 lipca. Może trzeba było pytać o Wedla?

W Gazecie Wyborczej Paweł Wroński pokpiwa sobie z naszej powierzchownej znajomości historycznych faktów i postaci. Opisuje, jak to kiedyś zaczepili go tacy, co to chcieli złożyć kwiaty pod pomnikiem Dmowskiego. Zapytali o Ignacego Dmowskiego. Wroński pisze: "Na wszelki wypadek pokazałem im przeciwny kierunek". A jeśli im nie chodziło o Romana Dmowskiego tylko Ignacego Domeykę? Pewnie wciąż idą do Chile, panie Wroński...

Do usłyszenia się z Państwem...

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama